Czy czas Arsene`a Wengera w Arsenalu dobiegł już końca?

Łukasz Miszewski
11.08.2011
A A A
Arsene Wenger

Arsene Wenger (Fot. Yves Logghe AP)

To pytanie, oprócz tego, ile najwięcej osób zmieści się do Fiata 126p, zadają sobie najczęściej kibice ''Kanonierów''.

Tak, ponieważ:

Robin van Persie i Arsene Wenger

- Owszem, Arsenal to wciąż wielki klub o wspaniałych tradycjach. Owszem, Francuz trzykrotnie zdobywał tytuł Najlepszego Trenera Premier League i przywiózł na Emirates Highbury trzy mistrzostwa i cztery Puchary Anglii w ciągu 15 lat. Owszem, w sezonie 2003/2004 londyński zespół pod jego światłym przewodnictwem nie doznał żadnej porażki przez cały sezon (wcześniej udało się to tylko Preston North End w roku 1889, kiedy to jeszcze grało się w piłkę głowami pokonanych wrogów), ale... Ale no właśnie - zawsze musi być jakieś ''ale''. Od siedmiu lat Arsenal nie zdobył mistrzostwa. Ostatnie trofeum - Puchar Anglii - padło jego łupem sześć lat temu. Nie potrafił nawet wygrać w Pucharze Ligi Angielskiej, pokonany w tegorocznym finale 2:1 przez Birmingham City. Birmingham City, do kroćset!

W ciągu tych paru sezonów wiele się w Premier League zmieniło. Pojawiły się pieniądze Romana Abramowicza, pojawiły się pieniądze szejków, pojawił się światowy kryzys, na który zarówno Roman jak i szejkowie są w miarę odporni, bo mają tyle, że im to nie robi. Gigantyczne zadłużenie poszczególnych klubów nie robi już na nikim wrażenia. Żeby wygrywać musisz być jeszcze silniejszy. Wenger zdaje się nie zauważać tych zmian i pewnie nie zauważyłby ich nawet, gdyby spadły na niego z dziesiątego piętra. Ostatni naprawdę mocny skład miał właśnie kilka lat temu. Teraz upiera się, żeby nie płacić krociowych pensji gwiazdorom, jakby samym przywilejem była dla nich gra w Arsenalu. Gdzie względy sportowe a gdzie pieniądze pokazał jednak Samuel Eto`o, przyjmując propozycję Anżi Machaczkała. Francuz stara się też nie wydawać pieniędzy na gwiazdy. A teraz niestety trzeba wydawać pieniądze na gwiazdy. Przynajmniej jeśli drużyna ma się liczyć w innych rozgrywkach niż Młoda Ekstraklasa.

- No właśnie, transfery. Polityka transferowa Arsene`a jakiś czas temu sprawdzała się znakomicie. Przecież sprowadził do klubu za darmo Cesca Fabregasa, za Robina van Persiego zapłacił mniej niż trzy miliony funtów, za Emmanuela Eboue i Alexandre Songa po milionie, Nicklas Bendtner kosztował jakieś grosze, bo 200 tysięcy jednofuntowych papierków z królową, a Marouane Chamakh tyle co nic, bo dokładnie nic. Andriej Arszawin, Samir Nasri, Tomas Rosicky, Theo Walcott i Bakari Sagna byli zdecydowanie drożsi, ale wciąż opłacalni. To jednak kilka udanych strzałów. Oprócz nich, cała reszta nie wygląda imponująco. W ciągu ostatnich pięciu lat z drużyną pożegnali się Robert Pires, Patrick Vieira, Thierry Henry, Sol Campbell, Ashley Cole, Freddy Ljungberg, Lassana Diarra, Mathieu Flamini, Kolo Toure i Emmanuel Adebayor. Zastąpić ich mieli Sebastien Squillaci, Laurent Koscielny, Kyle Ebecillo, Thomas Vermaelen, Amaury Bischoff, Samuel Galindo, Mikael Silvestre, Aaron Ramsey, Denilson, Aleksander Hleb i Vassiriki Diaby. O części z nich nawet nie słyszeliście, bo nie mieliście nawet okazji. W tym sezonie wygląda na to, że po stronie ''Osłabienia'' Wenger wpisze sobie ''Gael Clichy, Samir Nasri i Cesc Fabregas'', a po stronie ''Wzmocnienia'' ''Gervinho''. I jeszcze Alex Oxlade-Chamberlain, który może być nowym Theo Walcottem, ale tylko może.

- Z roku na rok Arsene zdaje się coraz bardziej tracić grunt pod nogami i... Odchodzić od zmysłów? Nie ogarniać, jak to mówi młodzież? Tak można odczytać właśnie kupno z Southampton 17-letniego Oxlade-Chamberlaina za 12 (według jednych), 15 (według innych) czy zdecydowanie za dużo (według jeszcze innych) milionów funtów. Wenger chyba czuje, że grunt mu się pali pod nogami i to nie z winy głośnych w ciągu ostatnich dni londyńskich zamieszek. Jeszcze jakiś czas temu trener Arsenalu słynął też niemal jako wzorcowy Premierleagowy dżentelmen. Ostatnio po każdej porażce coraz głośniej wylewa swoje frustracje, zrzucając winę na sędziego, zachowanie nie fair rywali czy niekorzystną koniunkcję planet. Na wszystko, tylko nie na swoją koncepcję, której stał się niewolnikiem, nie przystającym przez to do współczesnego futbolu. A powinien, przynajmniej parę razy, powiedzieć po prostu ''Ja żem wystawił le skład bez szans, o średnia wieku niższa niż duża większość SKS-ów. My przegrać. C`est la vie. Viva la resistance!''. Tak z kolei denerwuje swoimi konferencjami prasowymi coraz szersze rzesze fanów futbolu.

- Kiedyś, nawet jeśli nie wygrywał, Wenger cieszył się bezwarunkową miłością i zaufaniem kibiców ''Kanonierów''. Jak jednak wiadomo nie od dziś, kibicowska łaska na pstrym koniu jeździ.

Ronaldinho

Dla fanów liczą się przede wszystkim sukcesy, a filozofię gry i futbolu mają tam, gdzie Tottenham nie dochodzi. Dlatego też poparcie dla Wengera w kręgach fanowskich leci w dół, podczas gdy frank szwajcarski idzie do góry i sam Francuz pewnie zrzuciłby to na karb tej korelacji. Ale jak się domyślacie, nie byłaby to prawda. Już nie wspominając o tym, że szkoleniowcowi londyńczyków coraz mniej ufają akcjonariusze.

Nie, ponieważ:

Arsene Wenger

- Arsene Wenger to wciąż jednak Arsene Wenger, a gdyby tylko wyleczyć go z jego własnych manii i obsesji stałby się jeszcze lepszym Arsenem Wengerem. No i wciąż znakomicie prezentuje się w garniturze przy linii bocznej.

Arsene Wenger

W śpiworze również.

Robin van Persie i Arsene Wenger

Bilans jest chyba prosty. I zdecydowanie nie wychodzi na zero.

Łukasz Miszewski

PYTANIE Arsene Wenger...

  • Powinien odejść
  • Powinien zostać
  • 1
Komentarze (14)
Zaloguj się
  • coeurenhiver

    Oceniono 2 razy 2

    Nie ma czegoś takiego jak "200 tysięcy jednofuntowych papierków z królową". Owe papierki zaczynają się od pięciofuntówki. Jednofuntówki zostały wycofane w 1988 roku.

  • Gość: CzyDe

    Oceniono 1 raz 1

    Jako fan Tottenhamu jestem za pozostaniem Wengera, jeszcze parę sezonów, a może już tylko jeden i Koguty przeskoczą Kanonierów w lidze ^^

  • magierer

    0

    @@MLUck
    Z tymi "naturalizowanymi szwabami" to przesadziłeś. Oni (Oezil i Khedira) urodzili się i wychowali piłkarsko w NIEMCZECH! Nie tak, jak Perquisy, Boenische, Arboledy, Obraniaki i inne skurczybyki. Oni byli, są i zawsze będą Niemcami.

  • Gość: @MLUck

    0

    "Real miał super osiągnięcia po wielkich transferach naturalizowanych szwabów, starego Portugalczyka, Di Marii i Pedro Leona, nie wspominając o cudownym wypożyczeniu Adebayora ( łał co za przypadek czy Adebayor nie jest odkryciem Wengera ? :)" No doszedł do półfinału LM, zdobył Puchar Hiszpanii i wicemistrzostwo kraju. Na drodze do pełni szczęścia w pierwszym i trzecim stanęła mu Barcelona - dla przypomnienia ta sama, która w drugim meczy LM ośmieszyła Arsenal. Tottenham nie wydaje wcale dużo, porównywalnie do Arsenalu, od dwóch sezonów zajmuje dokładnie jedno (JEDNO) miejsce za nim. No jasne, że z gwiazdami nie zawsze są sukcesy. Ale bez nich to już się w ogóle nie zdarza. Jedyne sukcesy Arsenalu miały miejsce wtedy, kiedy Wenger sprowadzał już uznane nazwiska - takie jak Bergkamp czy Overmars.

  • Gość: MLUck

    0

    No No, najlepiej wydawać jak Real, City czy Tottenham. Real miał super osiągnięcia po wielkich transferach naturalizowanych szwabów, starego Portugalczyka, Di Marii i Pedro Leona, nie wspominając o cudownym wypożyczeniu Adebayora ( łał co za przypadek czy Adebayor nie jest odkryciem Wengera ? ). Jak widać z gwiazdami też nie ma sukcesów ;)

  • Gość: @MLUck

    0

    Sam jestes smieszny. Nie trzeba wydawac pieniedzy na gwiazdy, bo taka jest moda, tylko dlatego, ze czy tego chcemy czy tez nie, tak wyglada teraz pilka. Bez gwiazd, nie ma sukcesow, a bez duzych pieniedzy zadnej nie sprowadzisz. Czy nam sie to podoba czy nie. Choć sam uwazam ze ostatnio ceny pilkarzy sa juz naprawde brane z kosmosu.

  • Gość: MLUck

    0

    Autor artykułu jest chyba nienormalny. Jak to trzeba wydawać pieniądze na gwiazdy? Bo co ? Bo taka moda? Chelsea czy City może sobie pozwolić bo mają bogatych właścicieli. Ale co z innymi ? Piłka schodzi na psy, to jest koszmar, że piękny sport zamienia się w giełdę, każdy chce jak najwięcej wydać i zarobić. A w piłce chyba nie o to chodzi ? Tylko o to jak drużyna gra.
    Pod tym właśnie względem Arsenal jest najlepszy. Gra pięknie, fakt nic nie wygrał od 7 lat. Moim jednak zdaniem gra w imię idei czyli pięknego futbolu jest o wiele więcej warta niż miliardy krezusów.
    Zadłużyć klub to każdy może, ale zadbać o to żeby klub był samowystarczalny to już nie ma komu. A nie. jest. ARSENE WENGER. A i pewnie zaraz ktoś powie ze Arsenal jest zadłużony.
    Prawda, ale nie jest to dług wynikający ze złej polityki finansowej, lecz z kredytu zaciągniętego na nowy stadion.
    Dlatego uważam że autor artykułu jest śmieszny, a jego argumenty są chyba z pudelka.

  • Gość: gość

    0

    A moim zdaniem Wenger nie robi źle sprawadzając młokosów robił tak od samego początku, problem zaś tkwi w tym że to pokolenie młokosów nijak ma się do tamtego. Kilka lat temu Wenger za praktycznie bezcen ściągnął Henry'ego, Piresa, Viere, Campbella, Ashley Cole (Cole jest wychowankiem ale myślę że warto go tu wstawić), Ljungberga. Wenger nie stał się więźniem swojej filozofii, on stał się ofiarą co raz gorszego piłkarskiego pokolenia. Bronię go mimo że kibicuję Chelsea ;)

  • Gość: jendker83

    0

    Niby zmiana trenera pozwoli zgarnąć Arsenalowi mistrza? A poza tym te 3 tytuły mistrzowskie przez 15 lat to całkiem sporo, jeśli weźmie się pod uwagę, że walczyć o nie trzeba z 3, 4 lub nawet 5 innymi rywalami (wśród których jest Ferguson United - oddali w te 15 lat tylko 6 tytułów innym ekipom: Chelsea trzy i resztę właśnie Wengerowi i jego kopaczom).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX