Teksty

Gdyby o wyborze najlepszego piłkarza świata decydował wielki turniej karate...

Łukasz Miszewski
26.10.2011 12:00
A A A Drukuj
Mortal Kombat Arcade Kollection

Mortal Kombat Arcade Kollection (Mortal Kombat Arcade Kollection)

Jeśli zdarzyłoby się, że zamiast jakiegoś bezsensownego głosowania w sprawie wręczenia Złotej Piłki byłoby ''Mortal Kombat Live!'', gdzie zostać może tylko jeden najlepszy... To cóż, świat piłkarski byłby nieco ciekawszy. A wyglądałby (przynajmniej raz do roku) mniej więcej tak...

Dariusz Szpakowski: Witamy Państwa na pierwszym w historii pojedynku o Złotą Piłkę, w którym jedyną regułą jest brak reguł. Jest ze mną w studiu Włodzimierz Lubański. Włodku, sam byłeś kiedyś piłkarzem, więc wielokrotnie brałeś udział w takich turniejach na śmierć, życie i wiele ciosów zadawanych w mgnieniu oka.

Włodzimierz Lubański: Zawodnicy wyglądają na zrelaksowanych.

Dariusz Szpakowski:
To prawda. Jak niezwykle precyzyjnie wyliczył fachowy magazyn ''Burda'', większość zawodników wygląda w takiej sytuacji na zrelaksowanych. Jako pierwszy wyjdzie na ring w walce o tytuł najlepszego piłkarza świata Zlatan Ibrahimović, którego często nazywa się ''Ninją z Malmo''. To znaczy ja go tak często nazywam.

Włodzimierz Lubański: Trochę wygląda jak ninja.

Zlatan Ibrahimović

Dariusz Szpakowski: Czy ty, Włodku, często wyglądałeś jak ninja?

Włodzimierz Lubański: Nie.

Dariusz Szpakowski: Rozumiem. W takim razie przenosimy się już na ring, gdzie Szwed wychodzi do walki...

Włodzimierz Lubański:
Bośniak.

Dariusz Szpakowski: Też. Obaj wychodzą do walki z Carlosem Tevezem...

Włodzimierz Lubański: To nie Bośniak.

Dariusz Szpakowski: Prawda, Włodku. Ale, ale! Proszę państwa, co się dzieje?

Włodzimierz Lubański: Co?

Dariusz Szpakowski: ''Ibrakadabra'', jak go często nazywam, odmawia udziału w pojedynku. Twierdzi, że nie jest przygotowany kopać kogoś innego niż koledzy z drużyny, ma depresję, nie musi nikomu wcale udowadniać, że jest najlepszy na świecie, a tak w ogóle to zostawił mleko na gazie i musi już lecieć.

Włodzimierz Lubański: A Tevez?

Dariusz Szpakowski: Tevez też odmawia wyjścia, nie reagując na rozpaczliwe, bojowe okrzyki trenera Manciniego. Mówi, że nie będzie walczył, a to mleko na gazie jest jego.

Włodzimierz Lubański: To dziwne.

Dariusz Szpakowski: To nawet bardzo dziwne, Włodku! Jak żyję czegoś takiego nie widziałem!

Włodzimierz Lubański: Może dlatego, że to pierwszy taki turniej w historii?

Dariusz Szpakowski: Sprawdzam... Tak! ''Tygodnik Kibica'' przyznaje ci rację! Brawo, Włodku!

Kilka godzin później...

Dariusz Szpakowski: I kolejny zawodnik... Maciek Iwański. Jego pojawienie się tutaj jest nie lada zaskoczeniem chyba dla wszystkich.

Włodzimierz Lubański: Oprócz niego samego. Bilet do Zurychu zarezerwował już miesiąc wcześniej.

Dariusz Szpakowski: Umiejętność przewidywania to bardzo cenna cecha u rozgrywającego.

Włodzimierz Lubański: Młody, zdolny zawodnik ofensywny.

Dariusz Szpakowski: No właśnie. Tym ciekawszy to będzie pojedynek, że naprzeciw niego stanie stary i zupełnie nieofensywny Alessandro Nesta.

Kolejnych kilka godzin później...

Włodzimierz Lubański: Co on robi?

Dariusz Szpakowski: Je pączka.

Włodzimierz Lubański: Jednego?

Dariusz Szpakowski: Nie. To jest... Chyba musimy poczekać na dokładniejsze wyliczenia. Ale Włoch wciąż czeka na atak naszego zdolnego młodego...

Włodzimierz Lubański: Młodego, zdolnego.

Dariusz Szpakowski: Zawodnika ofensywnego. Z Polski. Polskiego.

I jeszcze kilka godzin później...

Dariusz Szpakowski: I tak, tak, proszę państwa! Po kilku godzinach stania Alessandro Nesta w końcu usnął! Usnął i przegrywa przez nokaut techniczny!

Włodzimierz Lubański: Czy dobrze widzę, że Maciek się cieszy?

Dariusz Szpakowski: Nie, chyba je pączka. A my wykorzystujemy tę krótką przerwę, by poinformować Państwa, że w grupie dzieci do lat 12 zdecydowanie zwyciężył Leo Messi.

Włodzimierz Lubański: I dostanie Złotą Piłkę.

Dariusz Szpakowski: Tak. I lizaka.

Kilka godzin później...

Dariusz Szpakowski: Niesamowite, jaka szkoda że państwo tego nie widzą.

Włodzimierz Lubański: Szkoda. Ale kable od kamery ukradli.

Dariusz Szpakowski: Już od kilku minut jesteśmy świadkami naprawdę niezwykłego pojedynku. Cristiano Ronaldo walczy w swoim ukochanym stylu pelikana...

Włodzimierz Lubański: Ale to nie znaczy wcale, że wali dziobem.

Dariusz Szpakowski: Nie, haha Włodku...

Jacek Gmoch: He he he.

Włodzimierz Lubański: Dzień dobry, Jacku.

Dariusz Szpakowski: ...nie znaczy. To znaczy że wciąż nurkuje, uciekając zawzięcie przed Wesleyem Sneijderem walczącym w swoim ulubionym stylu Wesleya Sneijdera czyli uderzającym zaciekle rzuty wolne i karne w stronę Portugalczyka. Jakże precyzyjnie ten młody, zdolny, ofensywny, holenderski chłopak egzekwuje stałe fragmenty gry!

Włodzimierz Lubański: To zasługa Jose Mourinho.

Dariusz Szpakowski: Prawda, Włodku. Wszyscy chyba pamiętamy te dawne czasy...

Włodzimierz Lubański: Pamiętamy.

Dariusz Szpakowski: ...kiedy to Sneijder wyłącznie potykał się o piłkę i sami się wtedy nawet z niego śmialiśmy, że to taka pokraka.

Włodzimierz Lubański: Też pokazywaliśmy go palcem. A już na pewno nie był wtedy Holendrem.

Dariusz Szpakowski: W życiu, Włodku, w życiu. Wyglądał co najwyżej południowo-wschodniową Łomżę.

Włodzimierz Lubański: A i to tę jej mniej piłkarską część.

Dariusz Szpakowski: Ale teraz wróćmy już do tego pojedynku, bo oto na ringu pojawia się stary mistrz. Czy ty Włodku...

Włodzimierz Lubański: Nie.

Dariusz Szpakowski: Tak właśnie myślałem. Zaraz, zaraz. Ten mistrz to chyba Alex Ferguson, którego osobiście nazywam ''Szkockim trenerem Manchesteru United''.

Włodzimierz Lubański: Sir.

Dariusz Szpakowski: Też. W każdym razie on coś krzyczy do Cristiano Ronaldo, krzyczy przeraźliwie.

Włodzimierz Lubański: Co krzyczy?

Dariusz Szpakowski: ''Pamiętaj o tym, czego cię uczyłem''.

Włodzimierz Lubański: I co, pamiętał?

Dariusz Szpakowski: Chyba tak, bo podał do Rooneya. Roo, jak jest nazywany w Anglii, pojawia się nagle na ringu i wykonuje swoje popisowe uderzenie, czyli Strzał Plus Głupia Mina, zmiatając z ringu Cristiano Ronaldo i strasząc niemal na śmierć Wesleya Sneijdera. Roo przechodzi dalej! Co za emocje!

Grzegorz Mielcarski: Hej, ja też tutaj jestem.

Dariusz Szpakowski: Dziękujemy za głos Grzegorzowi Mielcarskiemu.

Kilka godzin później...

Dariusz Szpakowski: Tutaj już skończyły się żarty. Tutaj już nie ma miejsca na sentymenty. Tutaj już jest walka o najwyższe cele.

Włodzimierz Lubański: Yo!

Dariusz Szpakowski: Dziękuję za podkreślenie mojej wypowiedzi, Włodku. Tymczasem wróćmy do starcia, do tego wspaniałego, genialnego, epickiego, cudownego...

Włodzimierz Lubański: Bloki, ławki i huśtawki.

Dariusz Szpakowski: ...spektaklu! Na ringu właśnie trwa w najlepsze walka pomiędzy zawodnikiem nazywanym często Włoską Panterą a między zawodnikiem nazywanym często Polskim Produktem Przemysłu Cukierniczego.

Włodzimierz Lubański: Ale Maciek jak na razie całkiem umiejętnie się broni.

Dariusz Szpakowski: Ba, on nie tylko się broni, on atakuje! A teraz akurat Balotelli się broni. Ale też i atakuje. Niesamowite. Auć, co za cios! To musiało Macieja zaboleć!

Włodzimierz Lubański: Takie rzeczy widziałem wcześniej...

Dariusz Szpakowski: O. Czyżby na boiskach zagranicznych lig, na których występowałeś?

Włodzimierz Lubański: Nie.

Dariusz Szpakowski: Na mistrzostwach świata, na których występowałeś?

Włodzimierz Lubański: Nie.

Dariusz Szpakowski: W legendarnej szatni u legendarnego trenera Górskiego, u którego również występowałeś?

Włodzimierz Lubański: Nie.

Dariusz Szpakowski: Sam już nie wiem. We wnętrznościach własnoręcznie ustrzelonego kajmana, w których również występowałeś ze swoim objazdowym show polegającym na stepowaniu w strażackich strojach?

Włodzimierz Lubański: Nie. W japońskich kreskówkach. Ten cios to, jeśli się nie mylę, ''Ognista kula''. Teraz najprawdopodobniej wybije okrągłą dziurę na wylot w Iwańskim, a lekarze będą musieli zatkać ją czymś idealnie pasującym. Na przykład idealnie pasującą idealnie okrągłą głową Eda de Goeya.

Dariusz Szpakowski: Wybacz, Włodku, ale jeśli mnie z kolei oczy nie mylą, to nie żadna ''Ognista kula'', a raczej zwykła kula ognia, ha ha.

Jacek Gmoch: He he he.

Dariusz Szpakowski: Wygląda po prostu na to, że Mario Balotelli podpalił się sam własnymi fajerwerkami. A szkoda, wielka szkoda. Bo Maciek już przymierzał się do swojego znanego, zabójczego ciosu powieką. Otworzył kilka minut temu jedno oko i wpatrywał się w Balotellego z tą zapiekłą, sportową złością, jaką to tylko Maciek potrafi pokazać. No ale niestety. Mario Balotelli chciał świętować fajerwerkami zwycięstwo, a sam jednak został zeświętowany, jak mówiłoby przysłowie, gdyby tylko takie istniało. Tak więc wszystko stało się jasne, w wielkim finale pojedynku o Złotą Piłkę zobaczymy Macieja Iwańskiego oraz Wayne`a Rooneya, a teraz zapraszamy na reklamę kleju do spodenek Glutafence.



Dariusz Szpakowski: Szkoda, że nie mogli jej państwo zobaczyć.

Włodzimierz Lubański: Szkoda. Ale kable od kamery ukradli.

Dariusz Szpakowski: Natomiast teraz w wielkim finale, na tym wielkim obiekcie, wśród wielkich emocji o tytuł najlepszego piłkarza świata w tym turnieju na śmierć i życie zmierzą się Wayne Rooney i...

Włodzimierz Lubański: ...Włodzimierz Lubański.

Dariusz Szpakowski: Maciej Iwański. Napięcie powoli już sięga zenitu. Zaraz dowiemy się, który zawodnik zacznie w którym rogu. Z kopertą pojawia się w ringu znany naczelny losowacz światowego futbolu Gianni Infantino. Maciek Iwański aż dyszy z niepewności.

Włodzimierz Lubański: I z głodu.

Dariusz Szpakowski: A Wayne Rooney, jak to on, aż dyszy siarką.

Włodzimierz Lubański: Ach ten Rooney. Młody zdolny zawodnik ofensywny.

Dariusz Szpakowski: Gianni Infantino wyjmuje kopertę, zaczyna czytać, w swojej słuchawce słyszę teraz tłumaczenie symultaniczne i...

Włodzimierz Lubański: I co?

Dariusz Szpakowski: I, proszę Państwa, coś absolutnie niesamowitego!

Włodzimierz Lubański: Acha...

Dariusz Szpakowski: Niespotykanego!

Włodzimierz Lubański: No tak.

Dariusz Szpakowski: Cóż za rozstrzygnięcie!

Włodzimierz Lubański: Nie wątpię.

Dariusz Szpakowski: UEFA dyskwalifikuje Rooneya na trzy edycje turnieju o Złotą Piłkę!

Włodzimierz Lubański:
Naprawdę?

Dariusz Szpakowski: Tak, drogi Włodku, naprawdę! A to oznacza, że najlepszym piłkarzem świata został Maciek Iwański, którego pojawienie się tutaj było nie lada zaskoczeniem chyba dla wszystkich!

Włodzimierz Lubański: Jak już mówiłem - oprócz niego samego. Skąd jednak ta nagła dyskwalifikacja?

Dariusz Szpakowski: Gianni Infantino odczytał oficjalny list, w którym UEFA zawiesza Rooneya na pierwsze trzy mecze Euro 2012 oraz na trzy kolejne turnieje o Złotą Piłkę, od tego poczynając, z powodu, że pozwolę sobie przycytować ''On ma coś z tymi uszami, nie uważacie? I te włosy też ma jakieś dziwne. Wkurza nas. Będziemy go sobie zawieszać, ile będzie nam się podobać XOXO UEFA''.

Włodzimierz Lubański:
No tak, to ma sens.

Dariusz Szpakowski: A teraz już się z Państwem żegnamy, życzymy dobrej nocy i zapraszamy na kolejną relację.

Włodzimierz Lubański:
Tak jest.

Grzegorz Mielcarski: Dobranoc.

Dariusz Szpakowski:
Dziękujemy za głos Grzegorzowi Mielcarskiemu.

Łukasz Miszewski

Zobacz więcej na temat:

  • 6
Komentarze (5)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX