Co jeszcze może zrobić Robert Kubica, by ukryć się przed dziennikarzami?

spiro
19.01.2012 10:08
A A A
Robert Kubica

Robert Kubica (Fot. Mark Baker AP)

Nasza gwiazda Formuły 1 od zawsze znana ze stronienia od reporterów, ucieka się do coraz bardziej wyszukanych uników. Okazuje się, że Robert będąc w szpitalu po ubiegłotygodniowym wypadku, korzystał z opieki zdrowotnej pod zmienionym imieniem i nazwiskiem - tylko po to, by zmylić chcące się z nim skontaktować media. Kubica figurował w spisie pacjentów pod imieniem Marco i nieznanym zagranicznym nazwiskiem - twierdzi Gazzetta di Mantova. Jesteśmy ciekawi, jakie niespodzianki może mieć jeszcze w zanadrzu Polak.

- Zmiana stylu jazdy. Proponujemy sposób prowadzenia auta Jensona Buttona. Dostojnie, elegancko, robiąc dobrze oponom na każdym zakręcie. Raz że nikt nie Polaka nie pozna, dwa że będzie to trochę mniej ryzykowne dla jego zdrowia.

- Zmiana wyglądu. Od razu pomyśleliśmy o wąsach, ale w przypadku Roberta bardziej rozsądne byłoby zmniejszenie pewnego charakterystycznego atrybutu nad wąsami.

- Zignorowanie zainteresowania Ferrari. Jesteśmy pewni, że polskie telewizje już mają swoje bunkry w Maranello i tylko wyglądają pierwiosnków zapowiadanej od dawna zmiany barw Roberta na czerwone. Gdy tylko nadarzy się sposobność, Robert powinien wybrać McLarena.

- Powrót do oryginalnego imienia i nazwiska. Polskie media pomne psikusa zrobionego im przez Marco w szpitalu w Mantui, prędzej uwierzą, że ten mały chłopiec z Ferrari o nazwisku Massa jest tak naprawdę ich kierowcą, niż w jakiegoś tam Roberta Kubicę z McLarena.

- Częstsze zakładanie stroju Świętego Mikołaja.

- Unikanie Nicka Heidfelda. Polacy na widok Niemca automatycznie przywołują swojego rodaka, którego kariera jest bardziej lub mniej naznaczona obecnością Nicka. Koniec z romantycznymi spotkaniami w paddocku. Nie ma takiego miejsca, w którym obiektyw kamery by ich nie odnalazł.

- Przyjaźń z Lewisem Hamiltonem. Ostatnia rzecz, jakiej można spodziewać się po Lewisie Hamiltonie. Ostatnia rzecz, jakiej można spodziewać się po Robercie Kubicy. Obaj są bezwzględnymi, pozbawionymi sentymentu wyścigowymi maszynami, które częściej wchodzą w konflikt, niż w pozytywne relacje.

- Otwarcie się na... media. Tak. Paradoksalnie nie ma lepszego kamuflażu dla Kubicy - najciemniej pod latarnią. Robert powinien sam przychodzić do reporterów, opowiadać z wypiekami na twarzy o tym, jak bardzo się cieszy ze swoich wyników, albo jak bardzo jest nimi zawiedziony. Powinien opowiadać o swoim życiu osobistym, o swojej ewentualnej przyjaźni z Lewisem Hamiltonem. Nikt w to nie uwierzy. Kubica pozostanie zakonspirowany i w spokoju będzie mógł dalej szykować się na przejęcie władzy nad światem wyścigówek.

 

Spiro

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX