I niech ktoś jeszcze spróbuje nazwać Carlosa Teveza chciwym

PM
25.01.2012 15:34
A A A
Carlos Tevez

Carlos Tevez (AFP/GETTY IMAGES/ANDREW YATES)

To nie Konrad, ale Carlos Tevez nazywa się Milijon. To Argentyńczyk cierpi za miliony. Naprawdę - na swoim cierpieniu (czy też niecierpieniu Manchesteru City) Tevez zdążył już stracić prawie 10 milionów funtów.

Jeśli ktoś sądzi, że Carlos Tevez wszystko co robi, robi dla pieniędzy, to powinien Argentyńczyka przeprosić. Jeśli bowiem założyć, że wszystko, czego się nie zarobi, to strata (podejście znane w naukach ekonomicznych jako Podejście Przeciętnej Wytwórni Płytowej) - Tevez w trakcie całego zamieszania zdążył stracić już blisko 10 milionów funtów.

Na tę kwotę złożyły się:

- 6 milionów funtów w niewypłaconych przez klub premiach lojalnościowych. Dziwnym nie jest biorąc pod uwagę, że od listopada Tevez domaga się transferu.

- 400 tysięcy funtów - Kara za odmowę wejścia na boisko (czy też, zdaniem Teveza, rozpoczęcia rozgrzewki) w trakcie meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium.

- 1,2 miliona funtów - Kara nałożona na Teveza przez klub za nieuzgodnione z nikim opuszczenie Anglii i powrót do Argentyny.

- 1,7 miliona funtów w niewypłaconych przez klub pensjach. Wypłaty wstrzymano odkąd Tevez w listopadzie wyjechał do Argentyny.

Ktoś może powiedzieć, że jak się jest profesjonalnym sportowcem i zarobiło się w czasie swojej kariery jakiś gazylion funtów, to można sobie pozwolić na zlekceważenie marnych 10 milionów. Ale z drugiej strony, jak uczy doświadczenie, niewiele rzeczy jest w stanie tak wstrząsnąć zarabiającymi gazyliony funtów profesjonalnymi sportowcami jak nagłe zaprzestanie zarabiania gazylionów funtów. Poza tym, jak mawiał Latrell Sprewell, trzeba za coś wykarmić rodzinę.

Dlatego też Teveza wypada raczej podziwiać. Tak, jak każdego, kto skłonny jest zrezygnować z 10 milionów funtów w imię własnych przekonań. A że te przekonania w tym wypadku brzmią: Anglia jest wstrętna, Mancini głupi, a szefowie Manchesteru City mogą mi skoczyć - to już zupełnie inna historia.

PM

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX