Pucharowe przebudzenia Olicia

Przemysław Nosal
04.04.2012 11:03
A A A
Znowu to zrobił! Ivica Olić pozostaje zwykle w cieniu bardziej utytułowanych kolegów. Zwykle też, gdy ważą się losy pucharowej rywalizacji, to właśnie Chorwat potrafi dorzucić do pieca decydującą szuflę. We wtorek jego dwa uderzenia sprawiły, że nosy na kwintę spuścili zawodnicy Olympique Marsylia.

Trafienia z wczorajszego meczu można zobaczyć tutaj. Jednocześnie warto zauważyć, że Olić ma takie zamiłowanie, żeby czasem zadecydować o losach jakiegoś ważnego dwumeczu. A potem ustąpić miejsca w składzie sławniejszym kolegom. Lepsze to niż alkohol i narkotyki.

Bayern Munich's Ivica Olic celebrates after scoring a goal against Manchester United during their Champions League quarter final second leg soccer match at Old Trafford Stadium, Manchester, England, Wednesday April 7, 2010. (AP Photo/Jon Super)

Grając jeszcze w CSKA Moskwa wsławił się tym, że zapewnił swojej drużynie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów 2006/2007. W pierwszym meczu ze słowackim MFK Ruzomberok (3:0) strzelił dwie bramki. W nagrodę rewanż rozpoczął... na ławce. Wiadomo, grać musiało trio Daniel Carvalho - Jo - Vagner Love. Ale i tak w Moskwie go kochali.

Kolejny klub w karierze Chorwata to niemieckie HSV.

Hamburg SV's Ivica Olic (R) fights for the ball with Brann Bergen's Bjorn Dahl during their UEFA Cup Group F soccer match in Bergen October 25, 2007.  REUTERS/Scanpix/Marit Hommedal    (NORWAY)  NORWAY OUT  NO COMMERCIAL USE

Trzy lata w Hamburgu to nie tylko świetna gra w Bundeslidze, ale także kapitalne popisy w Pucharze UEFA/Lidze Europy. Epicentrum to sezon 2008/2009. Jego bramki przechylały szalę zwycięstwa na rzecz klubu z portowego miasta w meczach z Żiliną (drugi gol dla HSV w spotkaniu zakończonym wynikiem 2-1):

...dobijały Slavię Praga (gol ustalający wynik na 2-0) i odprawiały Aston Villę (dwa gole w meczu 3-1). W dwumeczu z NEC Nijmegen strzelał w obu spotkaniach. Jedno oczko ubił w wyjazdowym zwycięstwie 3-0:

...i jedno w wygranym 1-0 rewanżu.

Gol Olica od 0:15.

Prawdziwym królem Hamburga został jednak w 1/8 finału. Tam HSV mierzyło się z Galatasaray Stambuł. W Niemczech padł remis 1-1. W Stambule Turcy jeszcze w 57. minucie prowadzili 2:0! Wtedy jednak nastąpiło uderzenie. Dwie bramki strzelił Paolo Guerrero, a gdy Galata rzuciła się do odrabiania strat Olić, na minutę przed zakończeniem spotkania opanowanym lobem przechylił szalę zwycięstwa na korzyść HSV. Kapitalny mecz!

W bratobójczym półfinale ówczesnej edycji LE Olić zapakował także dwie bramki Werderowi Brema, ale okazało się to za mało, bo przeciwnicy strzelili aż trzy (2-3).

Piękne popisy w HSV sprawiły jednak, że Chorwatem zainteresowali się szefowie Bayernu. Tym sposobem sezon 2009/2010 rozpoczął już jako zawodnik tego wielkiego klubu. Ale w monachijskim ataku ścisk jak w ulu - Klose, Gomez, Muller, chwilami Robben. Mimo to nasz bohater jakoś zainstalował się w pierwszym składzie zespołu. Strzelał gole w Bundeslidze (w sumie 11 goli), ale prawdziwe popisy dawał w Lidze Mistrzów (7 goli). To właśnie jego trafienia dawały zwycięstwa Bayernowi w meczach z Maccabi Tel Awiw (1-0 i gol w 62. minucie oraz 4-1 i gol w 52. minucie), obu meczach ćwierćfinałowych z Manchesterem United: 2-1 i gol w 90. minucie - do obejrzenia tutaj oraz 3-2 i gol w 43. minucie - do obejrzenia tutaj). No i przede wszystkim el grande popis Olicia, czyli hat-trick w półfinale z Olympique Lyon (3-0) - do obejrzenia tutaj.

W tym sezonie Chorwat nie gra za wiele. Gnębią go urazy, ale nie bez przyczyny jest też pewnie fakt, że Mario Gomez strzela tyle, że wystarcza za trzech. Nie zapomniał jednak o swoim hobby - strzelaniu ważnych bramek w europejskich pucharach.

Przemysław Nosal

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Aplikacja Relacje Z czuba i na żywo

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX