The Stone Roses i The Smiths odpowiedzialni za mistrzostwo Manchesteru City

Marek Kuprowski
18.05.2012 12:17
A A A
The Smiths

The Smiths (The Smiths / źródło: Facebook)

Wbrew obiegowej opinii, sprawa mistrzostwa Anglii nie rozstrzygnęła się na boisku między dwoma Manchesterami. Dawno temu rozstrzygnęły ją dwa inne legendarne zespoły.

Pokaż jak kibicujesz i wygraj nagrodę - weź udział w konkursie

Wygląda na to, że osobą, której przede wszystkim powinni dziękować kibice City, nie jest Roberto Mancini.

Gary Mounfield, basista The Stone Roses i Primal Scream, to (podobnie jak inni członkowie zespołu) wielki kibic Manchesteru. Tego United. Po rozwiązaniu The Stone Roses w 1996 r. nie przestał wierzyć w ''Czerwone Diabły'', za to nie wierzył w możliwość reaktywowania grupy. Sześć lat temu drwił, że ekipa zjednoczy się po tym, jak Manchester City wygra europejskie puchary.

Pierwsze plotki o możliwym powrocie The Stone Roses zaczęły pojawiać się trzy lata temu. Mounfield długo utrzymywał, że to niemożliwe, choć potem zaczął mięknąć i mówił, że jeśli on i jego dawni koledzy dostaną obietnicę otrzymania kupy forsy, poważnie się zastanowią. I stało się: na początku zakończonego właśnie sezonu gruchnęła wieść, że The Stone Roses wracają, co dało zielone światło Manchesterowi City. Pierwsza trasa koncertowa zespołu po zjednoczeniu zacznie się w przyszłym miesiącu. Kolejność zdarzeń zachowana, przepowiednia spełniona.

No, może nie do końca, bo ''Mani'' mówił o europejskich pucharach. Jego żona przypomniała w tym tygodniu na swoim Twitterze jego prorocze słowa, myląc się jednak i pisząc, że chodziło o ligę, a ponieważ większość mediów uwierzyło jej na twittnięcie i cytowało jej wersję, możemy chyba się umówić, że proroctwo się dokonało.

Tu moglibyśmy zakończyć, ale Kod Premier League zawiera w sobie jeszcze jeden ważny wątek. Kolejnym wielkim kibicem Manchesteru United jest Morrissey. Ten z The Smiths. Z tych The Smiths, których losy członków wielokrotnie krzyżowały się z losami członków The Stone Roses. I wtedy wchodzi Joey Barton, cały w wąsie były piłkarz City, obecny piłkarz Queens Park Rangers, niezmiennie psychopata i - jego własnym zdaniem - największy fan The Smiths w historii galaktyki. Jego życiowym celem jest uniknięcie więzienia namówienie The Smiths na reaktywację. Twierdzi, że cały czyni w tym kierunku postępy. A zanim to nastąpi, zabija czas próbami zabicia rywali.

W ostatnim meczu sezonu, w którym City walczył o mistrzostwo a QPR o utrzymanie, próbował ponownie. Dostał czerwoną kartkę, przez którą jego koledzy musieli bronić się w dziesięciu. Nie dali rady, ale - na szczęście dla niego - i tak utrzymali się w ekstraklasie. Schodząc z boiska Barton dostrzegł idealnie nadającego się do kopnięcia Sergio Aguero. Czeka go za to 4-10 meczów zawieszenia. Jak wyjaśnił zamach na Aguero zaraz po meczu na swoim profilu na Twitterze:

Nerwy mi nie puściły. Jeden z naszych piłkarzy zasugerował, że powinienem zabrać któregoś z nich ze sobą.

Wyjaśnił to jeszcze tak:

życie ma jaśniejsze strony i powinienem to wiedzieć, bo widziałem je, choć nie za często...

I tak:

Zawsze gdzieś znajdzie się ktoś wścibski, kto będzie wiedział, i kto przewróci cię i będzie się śmiał, gdy upadniesz...

Oba cytaty to fragmenty tekstów piosenek The Smiths. Pierwszy pochodzi ze "Still Ill", a drugi z "Cemetry Gates". To nie pierwszy raz, gdy Barton cytuje Morrisseya (wcześniej jako swój opis miał ustawione słowa ''I decree today that life is simply taking and not giving. England is mine and it owes me a living''). Resztę niedzieli Barton spędził na słuchaniu The Smiths i oglądaniu telewizji oraz obrażaniu na Twitterze telewizyjnych ekspertów, oceniających jego zachowanie (najmocniej dostało się Gary'emu Linekerowi).

I tak właśnie Manchester City zdobył mistrzostwo Anglii.

Ach, byłbym zapomniał. Oasis, Noel Gallagher, Liam Gallagher (istnieje zasada, nakazująca użycie tych słów w każdym tekście, w którym pojawiają się wyrazy ''muzyka'' i ''Manchester City'').

Marek Kuprowski

PS Mamy nadzieję, że gdzieś w internecie istnieje twitterowe konto zespołu Feel, na którym Piotr Kupicha ogłosił, że przestanie śpiewać dopiero, gdy Śląsk Wrocław zdobędzie mistrzostwo Polski.

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX