Piłkarskie igrzyska niezwykłości

Przemysław Nosal
10.08.2012
A A A
Neymar i Marcelo cieszą się w stylu Usaina Bolta

Neymar i Marcelo cieszą się w stylu Usaina Bolta (Fot. ANDREA COMAS REUTERS)

Nowożytne piłkarskie finały igrzysk datujemy do 1996 roku, a więc po słynnym finale z udziałem Polaków. Od tego czasu w najważniejszych futbolowych spotkaniach turniejów olimpijskich dochodziło do przeróżnych rozstrzygnięć. W sobotni wieczór czeka nas kolejny niezwykły mecz o złoto.

Bijące nogi serce Afryki

Igrzyska Atlanta 1996 sprawiły, że większość kibiców uznała, że zmienia się mapa futbolowego świata. Do turnieju zakwalifikowało się 16 drużyn: Argentyna, Portugalia, USA, Tunezja, Francja, Hiszpania, Australia, Arabia Saudyjska, Meksyk, Ghana, Korea Południowa, Włochy, Brazylia, Nigeria, Japonia i Węgry. Potężne ekipy przywiozły przede wszystkim reprezentacje z Ameryki Południowej. W składzie Albicelestes brylowali Crespo, Claudio Lopez, Chamot, Ortega, Sensini, Simeone, Zanetti, Ayala czy Almeyda, a trener Daniel Passarella nie mówił o niczym innym niż złoto. Canarinhos natomiast przywieźli Ronaldo, Rivaldo, Aldaira, Roberto Carlosa, Didę i Bebeto. W półfinałach Argentyńczycy uporali się z Portugalią (2:0). W drugim spotkaniu Nigeria, która całkiem ładnie radziła sobie w grupie, wpadła na Brazylię (skądinąd Canarinhos pokonały Super Orły w grupie). I doszło do TEGO meczu.

Finał zapowiadał się więc kosmicznie. Z jednej strony faworyci z Argentyny, z drugiej - fenomenalni Nigeryjczycy. I faktycznie mecz o złoto nie zawiódł fanów. Po kapitalnych zawodach, to Afrykanie wygrali 3:2 i to oni założyli złote medale.

Dzięki temu kibice na całym globie poznali takich grajków jak Kanu, Babayaro, Babangida i West oraz utrwalili sobie znane z MŚ 1994 nazwiska Ikpeba, Okocha, Amuneke, Okechukwu, Oliseh czy Amokachi

Mając w perspektywie MŚ 1998 ten i ów zaczął przebąkiwać, że nadszedł czas Afryki i w ogóle bójcie się wszyscy podczas francuskiego mundialu. Ale sami wiemy jak było.

Powtórka z Czarnego Lądu

Turniej w Sydney miał pokazać czy faktycznie doszło do nowego rozdania w młodzieżowej piłce. Na linii startu ustawiły się: Kamerun, Maroko, Nigeria, RPA, Brazylia, Chile, Honduras, USA, Czechy, Włochy, Słowacja, Hiszpania, Australia, Japonia, Korea Południowa i Kuwejt. Bardzo groźni wydawali się Włosi (z Pirlo, Gattuso i Zambrottą), Hiszpanie, Czesi (z Barosem, Jankulovskim, Sionko i Ujfalsim), USA i oczywiście Brazylia (z Ronaldinho i Lucio). W ramach najlepszej czwórki uformowały się dwie pary. Hiszpania uporała się ze Stanami Zjednoczonymi (3:1), a Kamerun odprawił Chile strzelając gole w ostatnich sześciu minutach (2:1).

W meczu o złoto murowanym faworytem byli zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego. Prezentowali się oni wybornie, a takim piłkarzom jak Xavi, Jose Mari, Carles Puyol, Marchena czy Raul Tamudo wróżono wielką karierę. Tylko nieliczni wskazywali, że Afrykanie w drodze do ostatecznego pojedynku odprawili Brazylię (2:1 po dogrywce). Finał znów porwał kibiców, którzy na stadionie w Sydney obserwowali go w sile... 104 tysięcy! Hiszpanie wygrywali już 2:0, by dać sobie strzelić dwie bramki, a później przegrać w karnych. Kamerun królem!

Afrykański team zaprezentował zastęp świetnych graczy - Wome, Geremiego, Eto'o, Lauren,a M'bamiego i Kameniego - wsparty przez doświadczonego Patricka Mbomę. Ciekawostka: dwójka złotych medalistów trafiła po latach do polskiej ligi. Byli to Clement Beaud (Widzew Łódź) i Serge Branco (Wisła Kraków).

Tevaz show

Igrzyska Ateny 2004 okazały się najbardziej przewidywalne. Wszyscy stawiali dolary na orzechy, że złoto zgarnie świetna drużyna Argentyny, którą do stolicy Grecji przywiózł Marcelo Bielsa. Tworzyły ją takie asy jak Carlos Tevez, Saviola, D'Alessandro, Heinze, Mascherano, Coloccini, czy Luchu, Cristian i Kily Gonzales. Reszta ekip: Grecja, Irak, Japonia, Korea Południowa, Włochy, Mali, Ghana, Maroko, Meksyk, Kostaryka, Paragwaj, Australia, Tunezja, Portugalia oraz Serbia i Czarnogóra. Z kapitalnej strony pokazali się młodzi Irakijczycy, którzy pomimo trudnej sytuacji panującej w ich ojczyźnie dotarli do półfinału. Tam jednak przegrali z Paragwajem (1:3). W kontekście jednak tamtego olimpijskiego turnieju nie warto w zasadzie mówić o niczym innym niż Argentyna. Albicelestes wygrali wszystkie swoje sześć meczów z bilansem... 17-0! Sam Tevez strzelił osiem goli. W półfinale rozjechani zostali Włosi (3:0). W finale natomiast skromnie usieczony został Paragwaj (1:0).

Argentyńska monotonia

Na pekińskiej imprezie doszło do powtórki z rozrywki i znów górą była Argentyna. Jej skład jednak mocno się zmienił i obok leciwego już Riquelme można w nim było znaleźć Garaya, Zabaletę, Gago, Banegę, Lavezziego, Di Marię, Aguero i Messiego. Prawda, że wesoła ekipa? Przeszkodzić jej próbowały: Australia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Serbia, Nigeria, Holandia, USA (trenerem Piotr Nowak), Japonia, Brazylia, Belgia, Chiny, Nowa Zelandia, Włochy, Kamerun, Korea Południowa i Honduras. Albicelestes wygrywali mecz za meczem, ale nie czynili tego już w tak efektowny sposób jak cztery lata wcześniej. W półfinale jednak efektownie odprawili trenowaną przez Dungę Brazylię (3:0) z Ronaldinho, Hernanesem, Diego, Andersonem i Marcelo. W drugie parze Nigeryjczycy wysoko pokonali (4:1) świetnie grającą przedtem Belgię (ciekawe twarze: Kompany, Vermaelen, Fellaini, De Mul, Dembele, Vertonghen). W składzie Super Orłów błyszczeli Victor Obinna, Peter Odemwingie i Chinedu Obasi. Te zasoby personalne okazały się jednak nie wystarczające na finał. Argentyna wygrywa po pięknym golu Di Marii.

Londyn dwóch Ameryk

Jak jest podczas toczonych jeszcze igrzysk - wiemy z telewizji. Fatalnie wypadła Hiszpania - wiemy. Publiczność elektryzowała zjednoczona reprezentacja Wielkiej Brytanii, ale ona odpadła już w ćwierćfinale (z Koreą Południową po karnych) - wiemy. Czarują Brazylijczycy z Neymarem, Pato i Oscarem - wiemy. Fajnie gra Meksyk - wiemy. W meczu o brąz zagra dziś Japonia, która przegrała w półfinale 1:3 właśnie z Meksykiem,

z Koreą Południową, która poległa 0:3 z Brazylią.

Jutro natomiast w boju o złote wisiorki zagra Brazylia z Meksykiem. Będzie pięknie.

Przemysław Nosal

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • tommy31

    Oceniono 3 razy -1

    "Dwóch Ameryk"? Jesteście pewni? Oj, coś chyba z geografią "na bakier"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX