10 rzeczy, których nie wiedzieliście o kobiecym futbolu amerykańskim, a teraz będziecie wiedzieć

Andrzej Bazylczuk
30.08.2012
A A A
Kask z logo Warsaw Sirens

Kask z logo Warsaw Sirens (Fot. Facebook.com/WarsawSirens)

Mamy w Polsce pierwszą kobiecą drużynę futbolu amerykańskiego. Miano to już zawsze należeć będzie do Warsaw Sirens, których utworzenie jest niezłą okazją, żeby trochę poszperać i przedstawić Wam wszystko to, co chcielibyście wiedzieć o żeńskim futbolu amerykańskim, ale akurat byliście zbyt zajęci hodowaniem kapibar, żeby o to zapytać.

1. Ganiające za jajowatą piłką panie nie są wcale nowym pomysłem. Kobiecy futbol korzeniami sięga do lat 20. XX wieku, kiedy płeć piękna grywała w przerwach meczów profesjonalnych męskich zespołów. Ich występy były chyba jednak traktowane bardziej jak popisy dzisiejszych cheerleaderek niż poważne zawody sportowe, gdyż alternatywą dla nich były na przykład mecze z udziałem karłów. Zwyczaj takich atrakcji w przerwie nie przetrwał długo i panie praktycznie zniknęły z futbolu aż do lat 60., kiedy powróciły z podwójną mocą - z jednej strony zaczęły tworzyć się zręby kobiecych lig, a z drugiej kluby NFL wpadły na genialny pomysł, by korzystać z usług cheerleaderek.

2. Futbol w wykonaniu pań w większości przeznaczonych dla nich lig praktycznie nie odbiega od męskiego pierwowzoru. Jedyną różnicą jest wielkość piłki, która w przypadku dziewczyn jest mniejsza. I to rodzi pytanie: skoro nazwa futbol amerykański wzięła się od tego, że gra się piłką o długości stopy, to czy jeśli piłka owej stopy nie ma, to w ogóle możemy mówić o futbolu? Podobno profesorowie filozofii na całym świecie starają się rozwiązać to zagadnienie.

3. Od 1999 roku istnieje taki wynalazek jak Mistrzostwa Świata w Futbolu Amerykańskim. Panie na swoją wersję turnieju czekały aż do 2010 roku, kiedy w Szwecji odbył się pierwszy kobiecy futbolowy mundial. Prócz gospodyń wystąpiły Finki, Austriaczki, Niemki, Kanadyjki i Amerykanki. Te ostatnie okazały się dla przeciwniczek równie łaskawe, co asteroida dla dinozaurów. Po tytuł sięgnęły, nie tracąc ani jednego punktu, za to same zdobywały po 60-70 oczek w meczu. Po takim laniu trudno byłoby się dziwić, gdyby reprezentantki innych krajów powiedziały, że nie mogą zagrać w kolejnych mistrzostwach, bo są zajęte praniem, gotowaniem, pokonywaniem Marcina Najmana i innymi zajęciami tradycyjnie uważanymi za odpowiednie dla kobiet. Na szczęście tak nie zrobiły i następny mundial odbędzie się w 2013 roku w Kanadzie.

4. W Polsce mamy dopiero pierwszą drużynę, ale zagranicą działają całe ligi, w których przebrane za czołgi dziewczyny próbują się nawzajem pozabijać, w imię zdobycia 10 jardów. Oczywiście najwięcej można ich znaleźć w Ameryce Północnej, gdzie mniej więcej od lat 70. działają kobiece ligi, z których jedne znikają, ale natychmiast na ich miejsce pojawiają się kolejne, gromadzące łącznie kilkaset ekip. Swoje ligi mają także panie w Europie - między innymi w Niemczech.

5. Chyba najbardziej znaną kobiecą ligą futbolową pozostaje jednak Lingerie Football League, która jest o tyle nietypowa, że zawodniczki prócz ochraniaczy mają na sobie tylko bieliznę. Inicjatywa ta powstała w 2003 roku jako impreza towarzysząca Super Bowl, a za piłką uganiały się wówczas głównie modelki i aktorki. Z czasem jednak projekt rozwijał się, stawał coraz poważniejszy i w 2009 zamienił się w regularną ligę, w której postanowiono stworzyć wybuchową mieszankę: roznegliżowane dziewczyny i w pełni kontaktowy sport. Dzięki temu powstały rozgrywki, w których trzeszczą kości i gumki od majtek.

LFL

6. Kobietom zdarzało się grywać w futbol wspólnie z mężczyznami, ale większość takich przypadków miała miejsce w amerykańskich komediach familijnych, gdzie zazwyczaj wymiatały jak woźny z ADHD. Rzeczywistość była nieco brutalniejsza. Pierwszą kobietą, która grała w zawodowej drużynie była Patricia Palinkas występująca w 1970 roku w kilku meczach Orlando Panthers z ligi ACFL. Jej zadanie nie było specjalnie skomplikowane - była holderem mającym ustawiać i przytrzymać piłkę dla kopacza, którym zresztą był jej mąż. Małżeński duet jednak za długo nie pograł, gdyż po paru meczach pan Palinkas doznał poważnej kontuzji nogi i nie był w stanie kopać już tak dobrze, by utrzymać się w drużynie. Jego połowica także przestała mieć miejsce w meczowym składzie. To że jej rola ograniczała się do treningów niezbyt jej się podobało i zakończyła karierę. Trudno się jej dziwić, gdyż przeciw sobie miała także komisarza ligi, próbującego zablokować jej występy i niektórych rywali, którzy otwarcie mówili, że swe niezadowolenie z gry przeciw kobiecie chcą wyrazić robiąc jej krzywdę na boisku, chociaż teoretycznie holderzy nie miewają fizycznego kontaktu z rywalami.

7. Pierwszą kobietą, która zdobyła punkty w futbolowych rozgrywkach uniwersyteckich jest Liz Heaston. W 1997 roku gwiazda kobiecej drużyny piłkarskiej Willamette University dwukrotnie zagrała w ekipie futbolowej, trafiając dwa z czterech podwyższeń za jeden punkt. Złośliwi mówią, że dwa na cztery to trafiłby i Bartosz Ślusarski, gdyż rzeczywiście nie jest to zbyt imponująca średnia. Dla porównania Sebastian Janikowski w całej karierze na 395 podobnych prób zmarnował zaledwie trzy. W przypadku Liz wystarczyło to jednak, by przejeść do historii futbolu i znaleźć się akademickiej galerii futbolowych sław.

8. Z kolei w 2003 pierwszy raz zdarzyło się, że kobieta zdobyła punkty w meczu  NCAA Division I-A, czyli na najwyższym poziomie akademickich rozgrywek. Dokonała tego reprezentująca barwy University of New Mexico Katharine Hnida, która także była kickerem. W 2010 roku kopaczka zagrała w trzech meczach Fort Wayne FireHawks z halowej ligi CIFL, zostając pierwszą od czasu  Palinkas kobietą w zawodowej lidze facetów. Niestety, także jej historia ma wyjątkowo przykre momenty. Hnida naukową i sportową karierę akademicką zaczynała na Uniwersytecie Colorado w Boulder, gdzie jak później wyznała „koledzy z drużyny” molestowali ją, a jeden podobno nawet zgwałcił.

9. Rozwój kobiecego futbolu jest jednym warunków, jakie MKOl stawia przed Międzynarodową Federacją Futbolu Amerykańskiego, marzącą o wprowadzeniu tego sportu do programu igrzysk olimpijskich. Pozostałe wymogi to między innymi popularyzacja futbolu w Afryce i zmniejszenie gigantycznej przepaści dzielącej Amerykanów i ludzi, którzy nie mówią ''soccer''.

10. Wiele polskich zespołów futbolu amerykańskiego swoje nazwy zapożyczyło od wielkich kuzynów z NFL. Wprawdzie panie z Sirens chciały nawiązać do warszawskiej Syrenki, ale także one mają swój zaoceaniczny odpowiednik. W dalekiej Kalifornii już od 11 lat występują Sacramento Sirens, które są trzykrotnymi mistrzyniami Independent Women's Football League. Polskim ''Syrenkom'' pozostaje życzyć podobnych sukcesów.

Andrzej Bazylczuk

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • crinos_pl

    Oceniono 11 razy 7

    Wszedłem tu, bo liczyłem na cycki, co za rozczarowanie :(

  • Gość: seammarkham

    0

    Great post, thank you very much...........................................
















    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    <a href=www.torontooutcalls.com>Toronto Outcall</a> <a href=www.escorttoronto.com>Toronto Escort</a>

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX