Garri Kasparow wielkim szachistą był. I kiedy bawił się jeszcze w tę... mmm... dyscyplinę (???), grając z Karpowem bądź jego krzemową wersją, nawet my staraliśmy się śledzić te zmagania, choć wciąż uważamy, że dopóki nie wprowadzi się w nich symulowania fauli, rzutów wolnych i spalonego, to szachów normalnie oglądać się nie da. Kasparow ma jednak ciągle, nawet na sportowej emeryturze, talent do przykuwania naszej uwagi. Zwłaszcza jeśli pomagają mu w tym przerywające jego konferencję prasową latające penisy.
Nie mamy pojęcia, o czym mówi Garri, ale z całą pewnością jest to coś na zasadzie ''I fruwającym penisom mówimy stanowcze nie!''.
Bawi zwłaszcza niezwykle stanowcza reakcja ochroniarzy, a przede wszystkim ostre zbicie penisa a la wczesny Piotr Gruszka. Możliwe, że Rosjanie uznali, cytując słynny bon mot Ambroziaka, że gdyby ''Piotr Gruszka nie istniał, należałoby go wymyślić''. Pod którym się oczywiście podpisujemy obiema rękami (zasięg w ataku jakieś 200 cm). Mamy nadzieję, że nie jest to początek wielkiej inwazji latających penisów ani początek serii dziwnych incydentów. Przerwania meczu Manchester - Celtic przez bandę stepujących pluszowych imadeł moglibyśmy nie wytrzymać. Ale na Wielki Cyc w stylu Woody'ego Allen jeszcze możemy się zgodzić.
