Teksty

Darius Miles i wojna w NBA

13.01.2009 10:00
A A A Drukuj
GETTY IMAGES/Streeter Lecka
Darius Miles ma szansę zrobić w NBA spore zamieszanie. Jego kazus pojawiał się u nas już w ''Pierwszej piątce tygodnia''. Sprawa rozwija się jednak jak chińska pływaczka na sterydach i może być zaczątkiem enbiejowej wojny na peryferiach pomiędzy Memphis Grizzlies a Portland Trail Blazers. Wojny, której giganci z Bostonu czy LAL może nawet nie zauważą, ale która ma szansę stać się pożywką dla Z Czuba na następne długie zimowe wieczory.

Przypomnijmy pokrótce. Po operacji kolana w 2006 roku skrzydłowy Portland zaliczał 35 punktów na mecz i 17 zbiórek, niestety tylko na PlayStation, bo lekarze orzekli, iż na koszykarskie parkiety nie wróci już nigdy. W Portland zmartwili się (w końcu paręnaście punktów zdobywane przez Milesa na mecz, dopóki jeszcze grał, piechotą nie chodzi, a przynajmniej my czegoś takiego nie widzieliśmy). Z drugiej strony jego kontrakt wart 9 milionów za sezon zjechał im z listy płac, dając większe możliwości negocjowania z wolnymi agentami. Warunek był jeden: oficjalnie niepełnosprawny Miles nie mógł już grać w NBA.

Darius najwyraźniej jednak na medycynie zna się słabo, bo mimo że powinien eksplodować przy pierwszym kontakcie z piłką, przed sezonem pojawił się w sześciu meczach ligi letniej w barwach Boston Celtics. W żadnym z nich nie wybuchł, co udowadnia, że dobrze robiliśmy, nigdy nie ufając lekarzom. Po tym jak ''Green Machine'' podziękowała koszykarzowi za współpracę, kontrakt z nim podpisali Memphis Grizzlies. Pierwsze dziesięć spotkań Miles jednak pauzował, bo został zawieszony- w NBA jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, trawkę lub jazdę po pijanemu. Darius w tym wypadku wybrał bramkę numer dwa. Po odbyciu kary pojawił się w dwóch spotkaniach, a szefom Trail Blazers ciarki przeszły po plecach. Jeżeli gracz, mimo orzeczenia o niezdolności do gry zagra w 10 meczach, jego płaca znowu księgowana jest w rubryce ''Straty'' klubu, który go z powodu kontuzji zwolnił. Ekipa z Portland wystosowała zatem do wszystkich klubów ligi list, w którym zagroziła pozwem, w wypadku, gdyby jakakolwiek ekipa zdecydowała się podpisać kontrakt z Milesem.

W Memphis pokazali jednak, że ich zdaniem Portland jest na tyle daleko, że zanim prawnicy z Oregonu dotrą, to zdążą przenieść gdzieś zespół albo przynajmniej domalować sobie wąsy. Podpisali więc ze skrzydłowym nową, 10-dniowa umowę. Podczas jej wykonywania Darius ma szansę zagrać w trzech spotkaniach - o jednym więcej niż jest wymagane, by do salary cap Trail Blazers doszło okrągłe 18 milionów dolarów (kontrakt z Milesem za ten i następny sezon), dzięki czemu zespół będzie musiał zapłacić spory przewidziany przez NBA podatek od luksusu (nie wiem czy Miles jest specjalnie luksusowy, ale co tam). Według niektórych zawodnik zrobi wszystko, by swemu byłemu klubowi dowalić, bo chce się zemścić na Paulu Allenie za stworzenie Microsoftu i wypuszczenie na świat zła.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: