Wielkie batalie włosko-angielskie

Bartosz Nosal
24.02.2009 16:00
A A A
Takiego trójmeczu jak ten w 1/8 finału Ligi Mistrzów jeszcze nie było. Spodziewamy się prawdziwej uczty, w końcu świat widział już wiele wspaniałych pojedynków włosko-angielskich. My przypominamy te z ostatnich 20 lat, które najbardziej zapadły nam w pamięć.

Dzień po losowaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów La Gazzetta dello Sport na pierwszej stronie dała tytuł ''YES WE CAN''.  Czy była to czołówka prorocza, okaże się za jakiś czas, my tymczasem zapraszamy na małą retrospekcję.

Reprezentacje

Ostatnimi czasy los rzadko kojarzył Włochów i Anglików meczach o stawkę. Podczas mistrzostw świata Italia 1990 obie kadry spotkały się w meczu o otarcie łez po przegranych półfinałach. Włosi prowadzili po fatalnym błędzie Petera Shiltona i golu Roberto Baggio, wyrównał ładnym strzałem głową David Platt, a trafienie dające gospodarzom trzecie miejsce, a jemu samemu tytuł króla strzelców - Toto Schillaci.
W eliminacjach do mistrzostw świata we Francji swój wkład w losy rywalizacji mieli... Polacy. Najpierw Squadra Azzura wygrała 1:0 bój na Wembley po strzale Gianfranco Zoli

ale potem tylko zremisowała w Polsce i Gruzji. Tym sposobem w decydującym meczu o bezpośredni awans, Anglikom wystarczył remis, a Włosi musieli wygrać. Zakrwawiony Paul Ince, czerwona kartka dla Angelo Di Livio, bezbramkowy wynik i wyspiarze mogli śpiewać ''Football's coming home''.

Straszne baty

Pod tym określeniem rozumiemy porażkę co najmniej 4 golami. Największą strzelaninę urządził sobie przed dwoma laty Manchester Utd. w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Droga Romo, wygrana 2:1 u siebie nie wystarczy do awansu, jeśli w rewanżu dostaje się siedem goli. MU - Roma 7:1!

W fazie grupowej LM 2003/04 wybatożone przez Chelsea zostało Lazio Rzym w wymiarze 0:4, a w niegorszym stosunku Arsenal odprawił Inter. 5:1 w Mediolanie musiało cieszyć tym bardziej, że....

Zemsta jest słodka

Arsenal zemścił się na Interze po tym, jak w Londynie został upokorzony porażką 0:3. Kilka lat wcześniej, sprawiedliwość musiał wymierzyć ''zaprzyjaźniony'' zespół zza miedzy. W sezonie 1999/2000 podopiecznych Arsena Wengera, z awansu do drugiej fazy grupowej wyeliminowała Fiorentina. Zresztą po pięknym golu Gabriela Batistuty.

W kolejnej fazie zemsty dokonał Alex Ferguson, serdeczny przyjaciel Wengera. Viola by awansować do ćwierćfinału nie mogła przegrać na Old Trafford. Przegrała 3:1 i odpadła, choć fantastyczny Argentyńczyk (tęsknimy!) znów dał o sobie znać.

Nie przywołujemy tu całej historii pojedynków Juventusu z MU, bo meczów było na tyle dużo, że aż ciężko się połapać, czyje w danym momencie było bardziej na wierzchu i kto akurat w danym momencie się mścił.

Musimy za to napisać o ostatnim meczu z cyklu ''ten się śmieje, kto się śmieje ostatni''. Milan zwycięża Liverpool po dwóch golach Filippo ''chyba urodził się na spalonym'' Inzaghiego w ateńskim finale Ligi Mistrzów 2007. Podopieczni Carlo Ancelotti musieli poczuć wyjątkową słodycz, w końcu dwa lata wcześniej przegrali puchar po historycznym, chyba niepobitym widowisku w kategorii...

Wielki pościg

Liverpool - Milan, jedna majowa noc w Stambule, która przeszła do historii światowej, ale i polskiej piłki. Prawdopodobnie najbardziej emocjonujący finał w historii. Wiadomo, z 0:3 na 3:3, Dżezi Dudek, Dudek Dance i w ogóle Do the Dudek. Przy okazji polecamy wybitny dokument BBC - ''One night in May''.

 

 

Włosko-angielskie pojedynki to też odrabianie sporych strat w dwumeczach. W 1991 roku Inter przegrał pierwszy mecz w Birmingham 2:0, by w rewanżu pokonać Aston Villa 3:0 .

Największe niespodzianki

W 1992 roku Dawid pokonał Goliata aż dwa razy (2:0 i 2:1). Zwycięstwa Genui nad Liverpoolem w ćwierćfinale Pucharu UEFA to była naprawdę wielka sensacja.

 

 

Dużą niespodzianką było też zwycięstwo w fazie grupowej LM 2001 Leeds nad Milanem (gol Bowyera w samej końcówce po błędzie Didy) oraz awans Middlesbrough po odprawieniu Romy (2005/06, Puchar UEFA). Było też kilka ''sensacji do czasu''. Takie Ipswich Town wygrało 1:0 z Interem (2001, w rewanżu już 4:1 dla Włochów), a Vicenza też 1:0 z Chelsea (w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów 1998, drugi mecz 3:1 dla Anglików).

To oczywiście tylko część z pojedynków włosko-angielskich, które miały miejsce w ostatnim czasie. Oby te dzisiejsze i jutrzejsze były godne wspominania przez kolejne lata.

Bartosz Nosal

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX