Zobaczcie jeśli jeszcze nie widzieliście na zczuba.tv .
Byłem ostatnio z moim 13-letnim kuzynem na boisku. Piłka wywołała w nim mniejsze przerażenie, niż w Kikucie. Wiem, my byliśmy na podwórku, on na Stadio Friuli, ale jednak od faceta, który gra w ekstraklasie od 2004 roku nawet pod presją chyba można wymagać, żeby nie zachowywał się jakby widział piłkę pierwszy raz w życiu.
Oczywiście Kikut był przyciśnięty przez Asamoah - kto by się nie przestraszył, gdyby trzy metry od niego stał krótko ostrzyżony 80-kilogramowy facet w pasiaku?
Kikut - jak pisałem - w lidze gra od 2004 roku. W europejskich pucharach zagrał po raz dziewiąty. Wcześniejsze spotkania nie były tylko ogórkowe, bo grał i przeciw Auxerre i przeciw Rangersom, a tym sezonie w ważnym meczu z Feyenoordem przez 90 minut. A tutaj wyszedł spanikowany jak kowboj w wigwamie
Z tym, że ja chyba większe pretensje mam do Smudy - mistrz motywacji tak umotywował zawodników w przerwie, że przestali grać w piłkę. W najważniejszym momencie spotkania o którym mówi się od kilku miesięcy wpuścił na boisko zawodnika, który w tym sezonie zagrał 10 spotkań - 4 w Młodej Ekstraklasie, 5 w lidze, jedno w Pucharze UEFA. Być może liczył na wspomniane doświadczenie Kikuta? Ale przecież taki wyjadacz jak Smuda powinien spojrzeć zawodnikowi w oczy przed dopuszczeniem go do gry. Jestem przekonany, że zobaczył by w nich przerażenie. Takich błędów nie popełnia zawodnik, który jest tylko po prostu przestraszony.
Wkurzony jestem - wkurzony, bo awans był naprawdę bliziutko, zwłaszcza w pierwszej połowie Wkurzony na Kikuta - bo dopiero jego błąd sprawił, że przestałem wierzyć w awans. Gdy sędzia pokazał ile minut dolicza, pomyślałem - dadzą radę, znowu będzie fajnie i wesoło.
Nie było.
PS. Wiem, że to tak naprawdę nie Kikuta wina, to była tylko taka wisienka na torcie (z tym, że na odwrót). Ale co poradzę, że się wkurzyłem?
Bohdan Pękacki











