Chelsea i teorie spiskowe

08.05.2009 17:00
A A A

REUTERS/EDDIE KEOGH

Na ekrany kin wchodzi właśnie film ''Anioły i demony'' na podstawie książki Dana Browna, niekoronowanego, lecz niekwestionowanego króla teorii spiskowych. Wciąż mamy jednak dziwne wrażenie, że thriller pod tytułem ''Finał Ligi Mistrzów bez Chelsea'' byłby jeszcze większym kinowym hitem. Zwłaszcza, że jego fabuła jest dużo ciekawsza.

Spójrzmy jak wyglądałby scenariusz drugiego półfinału Chelsea - Barcelona, gdyby reżyserował go Ron Howard

Scena I

Koniec XVII wieku, północne Niemcy. Na grobie Johanna Valentina Andreae spotykają się Viscard Platini de Joeuf oraz Asmodeus von Blatter. Niestety jest dopiero południe, muszą więc czekać do zmroku, aby uzyskać odpowiedni klimat. Czekają, nerwowo przestępując z nogi na nogę i paląc papierosy oraz wymieniając zdawkowe uwagi na temat pogody, zainteresowań, ulubionej muzyki (obaj słuchają Alfredusa Furtado), słabego sezonu BMW Sauber oraz tego, że po drodze zepsuły im się Fiaty. Gdy już zapada zmrok, Platini de Joeuf informuje von Blattera, że po wzięciu kilkunastu pierwszych liter z nazw komet, które w ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci przeleciały nad Europą, odjęciu kilku innych i przestawieniu ich kilka razy wychodzi ''Roman Abramowicz''. Von Blatter zasępia się. - Zasępiłem się - mówi. Gdzieś pod Łomżą wschodzi Słońce...

Scena II

Przestronny magazyn gdzieś na uboczu. Mijają lata (w roli mijających lat zmęczona i poszarzała twarz Billa Murraya), upadają rządy, toczą się wojny, psują się kolejne generacje Fiatów. Ci, którzy nienawidzą Chelsea obmyślają plan, zaczynając od stworzenia nazwy swojej zbrodniczej organizacji. - Nazwijmy się Tymi, Którzy Nienawidzą Chelsea - rzuca ktoś z tłumu. Oklaski. Od tej pory w tej opowieści ci, którzy nienawidzą Chelsea zwani będą Tymi, Którzy Nienawidzą Chelsea. Znaczy Ci, Którzy Nienawidzą Chelsea. Nagle do przestronnego magazynu gdzieś na uboczu wchodzi Michel Platini. - Michel! - krzyczy tłum. - Michel! - krzyczy ciotka Michela, Alicja. - Michel! - krzyczy przestronny magazyn gdzieś na uboczu. - Michel! - krzyczy Platini, jednak po chwili się reflektuje. - Tak to ja - dodaje już spokojniej. - Czy wiecie, że gdzieś pod południową Łomżą właśnie wschodzi Słońce? - pyta refleksyjnie tłumu po angielsku, z francuskim akcentem, jakby właśnie zamawiał ślimaka w ziołach. Gdzieś pod Łomżą właśnie wschodzi Słońce... Ślimak nie dożyje kolejnej sceny.

Scena III

20 listopada 1975, Madryt. Pokoje Dona Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo, znanego pod imieniem ''Generał'' i nazwiskiem ''Franco''. Niestety wygląda na to, że w finale Ligi Mistrzów AD 2009 wystąpią Manchester United oraz Real Madryt. Franco zatem musi odejść, żeby ustąpić miejsca Barcelonie. Manuel Fraga mówi Generałowi, żeby odszedł. Generał odchodzi. Za kartki pauzuje przez następne dekady. Generał odchodzi, zaznaczmy to, w stronę wschodzącego gdzieś pod Łomżą Słońca...

Scena IV

Trwają przygotowania do realizacji Wielkiego Planu Załatwienia Chelsea zwanego Wielkim Planem Załatwienia Chelsea. W Pucharze Polski sędzia gwiżdże niesłusznie karnego, w playoffs NHL i na Mistrzostwach Świata w hokeju sędziowie dla odmiany nie uznają bramek, które były. Testy wypadają pomyślnie, Hiddink niczego się nie spodziewa, Abramowicz też nie, Zastęp Harcerski Szarotki także, młody Peter Jensen dekarz spod Kopenhagi coś przeczuwa, ale ginie w tajemniczych okolicznościach - przygnieciony dwutonowym stosem cegieł i życiowych problemów. Na ostatecznego egzekutora zostaje wybrany Tom Henning Ovrebo, absolwent Zespołu Szkół dla Niedowidzących, który dostaje ostatnie instrukcje. - Załatw ich - mówi Platini. - Yes, master - mówi Tom i przeczesuje bujne loki - I zdejmij tę kretyńską perukę - żąda zdegustowany Platini. - Yes, master - odpowiada Tom i tym razem przeczesuje kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki. Czy ją znalazł? Dlaczego jej szukał? Czy Oswald działał sam? Tego widzowie nigdy się nie dowiedzą. Dowiedzą się za to tego, że istnieje Łomża oraz coś pod nią. Coś pod nią, oprócz wielu krajów europejskich i afrykańskich, gdzie rzadko można spotkać norweskich arbitrów, to także miejsce gdzie właśnie wschodzi Słońce...

Scena V

Platini i Blatter siedzą w przestronnym mieszkaniu. Platini ze smakiem zajada bigos, Blatter wcina pierogi. - Wiesz Michel - ten pomysł z daniem Euro Polsce był świetny - mamy od nich fajne żarcie, a zaraz po mistrzostwach jest koniec świata, więc jak wszystko się posypie to wstyd będzie tylko przez chwilę. - Ale za to będzie wstyd do końca świata - zauważa Platini. W planie pojawia się rysa. Wielki Plan Załatwienia Chelsea ma się jednak świetnie. - Ha - mówi więc Sepp - Ha mówi więc Michel - Ha - mówi Dan Hamhuis chcąc włączyć się do rozmowy. Zaskoczeni pojawieniem się kanadyjskiego hokeisty konspiratorzy wracają do jedzenia. Wiesz, że jest takie żeńskie imię jak Świętożyźń - zmienia temat Michel. - Wiem - odpowiada Sepp. Dan nie wiedział - dał się zbić z pantałyku. Ubiera więc łyżwy i odjeżdża. W tym czasie Abramowiczowi psuje się zegarek - jest mu przykro, to jego ulubiony zegarek. Ale nic to, bez Big Bena też da radę żyć. Zresztą kupi sobie nowy. Może pod Łomżą, gdzie właśnie... A zresztą sami wiecie.

Scena VI

6 maja 2009 Wielki Plan Załatwienia Chelsea wchodzi w decydującą fazę - jest 66 minuta meczu. Anelka
pada, Abidal wypada. Abramowicz się cieszy, Hiddink się cieszy. Nie wiedzą, że był to Zdalnie Sterowany Abidal Drugiej Generacji, który powalił Francuza niewidzialną dla oczu wiązką lasera. Niestety coś mu się przy okazji przepaliło i musiał zniknąć z boiska. Jak tylko wchodzi do szatni, wybucha. - Ale czujny ten Tom, gdyby nam tak wybuchł na murawie moglibyśmy się z tego nie wytłumaczyć - odetchnął z ulgą Sepp. - Zwalilibyśmy na świńską grypę - uspokaja go Platini. Miał wszystko obmyślone.

Scena VII

6 maja 2009, 93. minuta meczu, gdzieś w Tybecie. Michel Platini dyszy do mikrofonu ''Teraz synu, teraz''. Na Stamford Bridge Andres Iniesta odbiera komunikat przez zmyślnie ukrytą w uchu słuchawkę zrobioną z materiału służącego za powłokę promów kosmicznych NASA i patelni z TeleMango Gdynia. Strzela, rozpacz Chelsea, zło znowu zwycięża. Cieszą się Ci, Którzy Nienawidzą Chelsea. Gdzieś pod Łomżą wschodzi Słońce... Cięcie, koniec.

spisali Udo Miszeffsky Graf von Czuba i Wilhelm Bazylof of Zczubellink

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX