Marcin Wasilewski to nasz (i nie tylko nasz) ulubiony piłkarz reprezentacji. To nie chodzi o słynne 'spodenki', tylko o jego wielkie serce do gry, nieustępliwość i charakter. Dlatego wierzę, że ta kontuzja - choć paskudna, z tego najpaskudniejszego rodzaju - to tylko przystanek w karierze i Wasyl wróci na boisko. Kto jak kto, ale ten facet zrobiony jest z naprawdę twardych materiałów.
Czytam komentarze w całym polskim internecie i widzę, że kibice są z Marcinem. Nie wiem, czy to pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi. Wasyl, trzymaj się!
boh

