Szalony tydzień Thomasa Muellera

Bartosz Nosal
18.09.2009 09:00
A A A
Jeśli ktoś w sobotę strzela dwie bramki Borussii Dortmund, w niedzielę ma dwudzieste urodziny a we wtorek dwa razy trafia do siatki w Lidze Mistrzów, to albo mu konkretnie przyfarciło albo oglądamy narodziny nowej nadziei niemieckiego futbolu.

W przypadku Thomasa Muellera, bo o nim oczywiście mowa, fachowcy skłaniają się do wyboru bramki z napisem "Uwaga! Megatalent!". Przypomnimy więc: Thomas w sobotę, Thomas w niedzielę, Thomas we wtorek.

Eksplozja talentu napastnika Bayernu jest niespodzianką tylko dla osób, które pobieżnie śledzą życie monachijskiej załogi. Mueller bowiem od początku roku dobija się do drzwi wyjściowej jedenastki ekipy ze stolicy Bawarii.

W drużynach juniorskich zespołu z Allianz Arena grał od dziesiątego roku życia i dość rychło zrobiło mu się tam za ciasno. Wespół z Tonim Kroosem, innym złotym dzieckiem niemieckiej piłki, sprawiali, że młodzi rywale często opuszczali boisko z płaczem i biegli przytulać się do swoich mam bagażem dwucyfrowego wyniku. Do tego Thomas trafiał tak:


 
Nic dziwnego, że w wieku 18 lat trafił do rezerw Bayernu. Pierwszy sezon na tym poziomie rozgrywek był dla niego jeszcze przetarciem, ale już kolejny (2008/2009) pokazał, że i rezerwy to za mały rozmiar kapelusza dla wysokiego napastnika. Grał świetnie, regularnie trafiał do siatki (32 grach ustrzelił 15 goli) i zwrócił na siebie uwagę trenera pierwszej drużyny - Juergena Klinsmanna. Ten pozwolił mu zadebiutować w Bundeslidze (sierpień 2008 w meczu z HSV; w sumie w poprzednim sezonie Mueller zagrał czterokrotnie w barwach pierwszej ekipy z Monachium) oraz w Lidze Mistrzów. Tutaj Thomas od razu pokazał na co go stać pakując bramkę Sportingowi Lizbona:
 
 
Nowy coach Bayernu włączył go już definitywnie do kadry pierwszego zespołu i stawiał na niego w przedsezonowych sparingach. W zamian ten regularnie trafiał. Zaliczył hat-trick w meczu ze Stuttgarter Kickers
 
 
i dublet z potyczce z Milanem w ramach towarzyskiego Audi Cup.
 
 
 
Mueller ma świetne warunki fizyczne (186 cm) połączone ze znakomitą koordynacją. Jego znakiem firmowym są płaskie uderzenia z okolic pola karnego. Operuje głównie prawą nogą, ale jak potrzeba to i lewą kropnie. Do tego podobno jest słodki (punkt nr 2), lubi jazdę konną i krewetki z grilla. Nie ma co się za wcześnie podpalać, ale w niedługim czasie może namieszać w klubowej hierarchii napastników (Gomez, Klose, Toni, Olic) a nawet trafić do pierwszej reprezentacji (śladem rówieśnika Marko Marina czy rok starszego Mesuta Ozila). Wtedy Polska musi uważać, żeby w czterdziestą rocznicę meczu na wodzie, nie trafić w półfinale mistrzostw świata w Brazylii na Niemców z Muellerem w składzie.
 
Przemysław Nosal
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX