Pierwsze koty, pierwsze śliwki, czyli tragifarsa na zgrupowaniu
Fot. Andrzej Monczak / Agencja Gazeta
Jeśli nowa jakość, służąca budowie zespołu godnego bycia gospodarzem Euro 2012, ma wyglądać tak jak organizacja pierwszego dnia zgrupowania w Grodzisku, to słowem, które ciśnie się na klawiaturę jest ZGROZA.
Scena pierwsza. Godzina 16.40. Kawiarenka przy stadionie Dyskobolii. Dziennikarze siedzą i dłubią przy komputerach.
- O której zaczynają trening?
- W mailu od nowej rzeczniczki jest napisane, że o 17.30 i ma trwać do 18.45.
- A Franz mówił, że może w ogóle nie zrobi treningu, tylko odnowę.
- A w radiu podali, że o 17. Tylko czemu nikt świateł nie zapalił?
- A gdzie jest pani rzeczniczka?
- Na pewno nie w Grodzisku.
- To kto udziela informacji?
- Nikt...?
Scena druga. Godzina 17.05. Boisko Dyskobolii. Dziennikarze stoją i dłubią w... mokną, piłkarze truchtają.
- Więc jednak zaczęli.
- Dobrze wiedzieć, niektóre telewizje jeszcze nie dojechały.
- Na całym stadionie nie widzę ani jednej piłki. Może też nie dojechały.
- Może. Może to przez kryzys? Cięcie kosztów, redukcja etatów... Ten gość w polarze robi za kierownika i za rzecznika. Albo rzeczniczkę.
- Wałdocha i Kazimierskiego też nie ma. Franz mówił, że dzisiaj będzie selekcjonerem, asystentem i trenerem bramkarzy, a jak będzie trzeba, to może zostać nawet kucharzem.
- Czyli sprawa tradycyjnej obecności kucharza na konferencji prasowej przynajmniej byłaby załatwiona.
- Jeśli do bycia selekcjonerem wystarczy, by patrzeć, jak dwudziestu chłopa biega w kółko, to ja też mogę nim być.
Scena trzecia. Godzina 17.30. Boisko Dyskobolii. Dziennikarze stoją i jeszcze bardziej dłubią w... mokną, piłkarze wciąż truchtają. Względną ciszę przerywa mocno wczorajszy okrzyk mocno wczorajszego jegomościa.
- Eeee! ... Chopaki!!! ... Nie biegajcie tyle... bo nie będziecie mieć siły... na ten... no... MEEECZ!!!
Scena czwarta. Godzina 17.40. Boisko Dyskobolii. Piłkarze schodzą do szatni, z murawy do dziennikarzy schodzi naprawdę sympatyczny kierownik administracyjny Andrzej Estkowski, który - jak już wiadomo - pełni też obowiązki kierownika reprezentacji i rzecznika prasowego (dziennikarze schodzą na zawał z nerwów, no prawie). Rozmowa w Orange Sport:
- Miał być trening reprezentacji, a piłkarze pobiegali sobie troszkę dookoła i nagle tego treningu nie ma. Mieli kopać, strzelać, bronić, a tymczasem tylko biegali.- Kto panu powiedział, że mieli robić to, co pan mówi
- Od 17.30 do godziny 19 miał być trening reprezentacji narodowej, zgodnie z informacją, którą otrzymałem z Polskiego Związku Piłki Nożnej.
- Ale trener po rozmowach z zawodnikami, którzy w większości wczoraj grali, postanowił zmienić cykl treningowy.
- Wie pan, to jest o tyle problem, że telewizja Orange Sport miała ten trening pokazywać na żywo, co miało być bezprecedensową sytuacją. Treningi są otwarte dla mediów, ale piłkarze tylko biegają. Mamy pewność, że będą jednak jeszcze kopać, strzelać i bronić?
- Proszę przyjść jutro na trening, to się pan przekona. (...) Od samego początku było założenie, że będą tylko biegali.
- Problem jest taki, że dziś piłkarze biegali po drugiej stronie boiska, do której my nie mamy dostępu, po czym zeszli do hotelu. Nie ma technicznie możliwości, by przeprowadzić wywiady.
- Ustalono, że po każdym porannym treningu, piłkarze będą do dyspozycji.
- Kiedy to zostało ustalone?
- Dzisiaj to zostało ustalone, a wcześniej to było przekazywane. Nie wiem, czy do pana nie dotarło.
- Nie, nie dotarło. To może optymistycznie. Jak to dzisiaj wyglądało, jaka atmosfera?
- Wchodzimy w rytm pracy, normalnie.
- Jakie humory u piłkarzy?
- Jak pan widział, zadowoleni, uśmiechnięci.
- No właśnie mało widziałem, bo dzisiaj tylko biegali.
- To już trzeba dobrze obserwować. Kolejne zajęcia będą normalne. Ale to już o sprawy szkoleniowe trzeba trenera pytać.
(...)
- Czyli możemy obiecać kibicom reprezentacji Polski, że piłkarze będą trenować na pełnych obrotach, że będą trzeszczały kości, że będą walczyć o miejsce w pierwszym składzie. Ale od jutra.
- Nie widzę powodu, by mówić, że od jutra. Dzisiaj tak samo byli dobrze przygotowani. Teraz poszli na odnowę biologiczną, by móc zregenerować siły i by jutro było jak pan mówi.
- A kolacja będzie, czy nie?
- A dlaczego ma nie być. I to nawet dobra!
Epilog. Godzina 18. Kawiarenka przy stadionie Dyskobolii. Dziennikarze siedzą i dłubią przy komputerach. Jeden z nich głośno czyta ostatnie trzy zdania maila od pani rzeczniczki Agnieszki Olejkowskiej z informacjami na temat zgrupowania:
Plan zgrupowania może ulec zmianie, dlatego będę Państwa informować na bieżąco. Zgodnie z zapowiedzią trenera wszystkie treningi dla mediów są otwarte. Proszę o rozsądek i nieutrudnianie pracy sztabowi reprezentacji.
Bartosz Nosal




