- Masz wrażenie, że jesteś w starożytnym Rzymie i oglądasz gladiatorów - mówi o futbolistach amerykańskich Mark Schlereth, były zawodnik NFL, obecnie ekspert stacji ESPN - Dlatego właśnie Amerykanie kochają futbol. Ci goście są ogromni, do tego zakładają zbroje, a w oczach mają szaleństwo. Dziś oglądam ich w telewizji i zastanawiam się: jak to możliwe, że wytrzymałem tam 12 lat?
Schlereth wie co mówi. W NFL zdobył trzy mistrzowskie pierścienie, karierę zakończył po 29. operacji kolana. Jest jednym trzydziestu pięciu zawodników w historii, którzy wygrali Super Bowl z dwoma różnymi drużynami.
Schlereth różni się od byłych zawodników, których my oglądamy w polskiej telewizji w roli piłkarskich ekspertów. Jest naprawdę przygotowany - obejrzał każde zagranie z każdego meczu przez ostatnie 6 lat. Program, w którym występuje - NFL Live, jedna z flagowych produkcji ESPN - jest nadawany pięć razy w tygodniu, niezależnie od tego, czy sezon trwa, czy nie.
Rozgrzewka
Na początek chcę spróbować futbolu amerykańskiego w telewizji. Wybieram sportową restaurację w Nowym Jorku i mecz uniwersytecki Ohio State - Michigan. Z trudem udaje się znaleźć wolny stolik.
To nie jest zwykły pojedynek. Pierwsze spotkanie między tymi drużynami odbyło się w 1897 roku. 22 razy te mecze bezpośrednio decydowały o tym, kto wygra w Konferencji, w której grają obie drużyny. W 2006 roku zarówno Ohio State, jak i Michigan do spotkania przystępowały z bilansem 11 zwycięstw, bez porażek. Kasztanowce (to drzewo jest symbolem stanu) z Ohio State pokonały Rosomaki 42-39, gromadząc przed telewizorami ponad 21 milionów widzów, jedną z największych widowni w historii uniwersyteckiego futbolu. Ten mecz już teraz jest mocnym kandydatem do tytułu ''Pojedynku stulecia'', choć przed nami jeszcze 90 lat XXI wieku.
Człowiek, który - tak jak ja - jest przyzwyczajony do piłki nożnej i 90 minut gry z jedną przerwą, ma wielki problem z futbolem amerykańskim, w którym czysty czas gry wynosi wprawdzie równo 60 minut, ale od pierwszego gwizdka do końca trzeba liczyć około trzech godzin. Na każdą minutę gry przypadają zatem dwie minuty przerwy - reklam, powtórek, wywiadów, analiz i innych telewizyjnych ozdobników. To oznacza również, że restauracja jest wspaniałym miejscem do oglądania meczu - mam czas, żeby się najeść, porozmawiać ze znajomymi i wykrzyczeć coś do fanów innej drużyny na drugim końcu sali.
Gdybym się zaangażował, miałbym do kogo krzyczeć. Sala jest wypełniona po brzegi, kibice Ohio mają niewielką przewagę liczebną, przy wielu stolikach siedzą razem z fanami Michigan. Mało kto siedzi spokojnie.
Mecz
W niedzielę rano Herm Edwards, były trener w NFL, zdziera gardło w ESPN: - Chcę żeby Giants dziś zagrali tak, jakby szli na wojnę, a nie na świąteczne zakupy!
New York Giants to według Forbesa czwarta najbogatsza drużyna ligi (za Dallas Cowboys, Washington Redskins i New England Patriots), choć jeszcze trzy lata temu byli na miejscu ósmym. Ich wartość w tym czasie wzrosła o 293 miliony dolarów, do astronomicznej sumy 1 miliarda 183 milionów dolarów. W ciągu roku drużyna ma się przenieść na nowy stadion, wybudowany tuż obok starego. Licencja na miejsce (a więc nie samo miejsce - licencja daje dopiero prawo do wykupienia biletu) kosztuje od 7,500 do 20,000 dolarów. Większość - z wyjątkiem najdroższych - jest już dawno sprzedana. Żeby dostać miejsce na starym stadionie na cały sezon fan musiał odczekać w kolejce około 12 lat.
Pogoda jak na koniec listopada jest wspaniała - wielu kibiców ubranych jest w koszulki z krótkimi rękawami. Mecz ma zacząć się o trzynastej, ale już od siódmej rano na gigantycznym parkingu zaczyna się równie gigantyczny piknik - całe rodziny zjeżdżają pod stadion, rozstawiają namioty i grille, wyciągają kartony piwa i biesiadują. Około jedenastej na dachach wielu samochodów wykwitają anteny satelitarne - to tail-gaterzy, czyli ci, którzy nie maja biletów i cały mecz obejrzą na parkingu. Ich piknik będzie trwał bez przerwy, aż do samego wieczora.
Przeciwnikiem Giants jest dziś drużyna Atlanta Falcons. To mecz bez większej historii: środek sezonu, rywal przeciętny i nie wzbudzający emocji. Problem polega na tym, że Giants po fantastycznym początku sezonu (pięć wygranych z rzędu), przegrali cztery kolejne mecze. Ich quarterback (rozgrywający), Eli Manning, który w 2008 roku nieprawdopodobnym podaniem w ostatnich minutach meczu dał Giants zwycięstwo nad niepokonanymi w całym sezonie Patriots, gra znacznie poniżej swojego normalnego poziomu. Fani już od początku właśnie na nim koncentrują swoją złość. Pośród różnych obelg, które spływają na Manninga z trybun, jedna jest wyjątkowo okrutna: - Hej, Eli! Jesteś przeciętny!
Na stadionie - podobnie jak w telewizji - mecz trwa trzy godziny, ale tutaj nie ma reklam i powtórek. Na trybunach ludzie wciąż wchodzą i wychodzą, cały czas wrze jak w ulu. Podobnie jak w nowojorskiej restauracji - bardzo trudno się skoncentrować. Ale futbol amerykański nie wymaga od kibica koncentracji.
Wymaga za to koncentracji od zawodników. Podstawowa zasada jest taka - masz cztery próby na przeniesienie piłki 10 jardów do przodu. Zaliczysz 10 jardów - masz kolejne cztery próby. Doniesiesz piłkę do końca stujardowego boiska - punkty, baby! Każda próba to najwyżej kilkanaście sekund, póki przeciwnik cię nie zatrzyma. Z niemal pięćdziesięciu zawodników na ławce na boisko (sztuczna trawa jak na polskich Orlikach) w konkretnej akcji wybiega jedenastu - formacja atakująca to zupełnie inni ludzie niż formacja broniąca.
Na początku wydaje mi się, że w oczach kibiców podział jest jasny - obrońcy to bohaterowie, którzy własnymi ciałami z poświęceniem powstrzymują rozszalałego przeciwnika, a zawodnicy ofensywni to łamagi, które ciągle psują kolejne zagrania i generalnie nadają się raczej do noszenia termosów niż do grania. Doszedłem do tego wniosku, bo gdy Giants się bronią, stadion wstaje, krzyczy i klaszcze - intensywnie zachęcany przez zawodników i trenerów, a w czasie akcji ofensywnych tego napięcia nie ma, wszyscy siedzą cicho i spokojnie, jakby nic ciekawego się nie działo.
Prawda oczywiście jest inna - w akcjach ofensywnych quarterback musi się porozumiewać z partnerami, a wrzawę pełnych trybun bardzo trudno przekrzyczeć. Dlatego kibice rzeczywiście są dwunastym zawodnikiem - zagłuszają ofensywę rywali, dając swojej drużynie ciszę w odpowiednich momentach.
Ale o co chodzi?
To pytanie zadawałem wielu osobom.
- Agresja, człowieku. Ty uciekasz, oni cię gonią. I, uwierz mi, nie chcesz, żeby cię dogonili. Uwielbiam to oglądać.
- Futbol amerykański to jedyny sport zespołowy, w którym każdy dokładnie wie co ma zrobić w danej akcji. Od tego, czy zagrasz tak, jak powinieneś, zależy zdrowie twoich kolegów. Oni liczą na ciebie.
- To sportowe szachy. Masz jedenaście figur i musisz tak je ustawić, tak nimi manewrować, żeby przedrzeć się przez zasieki, które stawia przeciwnik.
- Futbol to gra tajemnic. Widziałeś jak trenerzy mówią do mikrofonów? Zasłaniają usta, żeby nikt z drużyny przeciwnej nie mógł w telewizji przeczytać z ruchu warg, co planują.
- Każdy mecz to święto. Drużyna - jeśli awansuje do Super Bowl - gra zaledwie 20 spotkań w roku, z czego tylko połowę u siebie. Sezon trwa od września do lutego. I choć zawsze jest pokusa, żeby to wydłużyć i zarobić na futbolu więcej pieniędzy - nigdy tego nie zrobią. Bo ta ekskluzywność stanowi o wyjątkowości futbolu.
- Baseballiści zarabiają miliony za ponad 160 meczów w sezonie. Futboliści zarabiają miliony za jedną ósma tego - ale dostają w tym czasie tak w kość, że warci są każdego centa.
- Widziałem kiedyś książkę Giants z rozpisanymi w niej zagraniami. Oczywiście tylko z zewnątrz, nikt nie pozwoli ci zajrzeć do środka. Ta książka miała kilkaset stron.
Ale futbol to jeszcze jedna rzecz - to manifestacja patriotyzmu i celebracja amerykańskiego stylu życia. Nazwy drużyn - Orły, Patrioci, Kowboje, Czerwonoskórzy, Hutnicy, Jastrzębie, Teksańczycy, Wodzowie - to dopiero początek. Przed ''moim'' meczem nad stadionem przelatują cztery samoloty wojskowe, a piloci - którzy docierają na stadion w przerwie - dostają gigantyczne brawa. Na wielkim ekranie pokazywane są też pozdrowienia od żołnierzy z Iraku. Kibice mają ponaszywane amerykańskie flagi na koszulki swoich drużyn. I oczywiście - hymn, święty i podniosły moment przed każdym spotkaniem, tym razem grany przez orkiestrę wojskową.
Rezygnuję z prób zrozumienia, co chodzi w futbolu amerykańskim. Dochodzę bowiem do wniosku, że sport to jedno, a futbol - zupełnie coś innego. Przymiotnik ''amerykański'' nie znalazł się tu przypadkiem.
Korespondencja z USA Bohdan Pękacki
NFL można oglądać w ESPN America
Najbliższe mecze na żywo w niedzielę: Houston Texans - Indianapolis Colts (19.00), Minnesota Vikings - Chicago Bears (22.00) oraz Baltimore Ravens - Pittsburgh Steelers (2.00) oraz w nocy z poniedziałku na wtorek: New Orleans Saints - New England Patriots (2:30, powtórka we wtorek o 19:30).
Więcej o sportach amerykańskich czytaj tutaj.












