Fakty są takie - w sobotę Liverpool poniósł siódmą porażkę w sezonie, tym razem z ostatnim w tabeli Premier League Portsmouth. W 45. minucie meczu, już przy stanie 0:1 Javier Mascherano został ukarany czerwoną kartką, nawiasem mówiąc doznając przy tej okazji kontuzji. Wyglądało tak:
Najwyraźniej Benitezowi kolejne niepowodzenie zaszkodziło, przynajmniej jeśli wierzyć ''Guardianowi'', który cytuje wystąpienie menedżera z konferencji prasowej. Dziwne wystąpienie.
Benitez po meczu stwierdził, że Mascherano nie powinien zostać wyrzucony z boiska i że ta decyzja przesądziła o wyniku meczu.
Brenitez: Widziałem powtórki - moim zdaniem to nie była sytuacja na czerwoną kartkę. Ale postawa sędziego i tak była idealna. Nie popełnił żadnych błędów.
Dziennikarze: Nie rozumiemy. Pana zdaniem sędzia nie popełnił żadnych błędów?
Benitez: Nie, był idealny. Idealny. Był idealny.
Dziennikarze: Więc dlaczego Mascherano nie powinien zostać wyrzucony?
Benitez: Widziałem powtórkę, moim zdaniem to nie była czerwona kartka, ale i tak... Idealny.
Dziennikarze: Czy był jakiś powód, dla którego tacy gracze jak Gerrard i Torres nie byli w stanie swoją grą odmienić losów meczu?
Benitez: Nie, sędzia pracował idealnie, więc Torres nie miał żadnych problemów.
Dziennikarze: Kiedy Mascherano zobaczył czerwoną kartkę przegrywaliście i raczej nie można powiedzieć, że kontrolowaliście sytuację. Dlaczego mówi pan, że o wyniku przesądziła sytuacja, która wydarzyła się kiedy już i tak przegrywaliście?
Benitez: W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji i częściej byliśmy przy piłce - byłem przekonany, że jeszcze zdołamy odmienić losy meczu.
Dziennikarze: Może pan wyjaśnić, co oznaczały pańskie słowa na temat sędziego.
Benitez: Idealny. Żadnych błędów.
Dziennikarze: Ale powiedział pan, że pomylił się przy czerwonej kartce.
Benitez: Idealny.
Dziennikarze: Nie sądzi pan, że Torres miał szczęście, kiedy uniknął kary za uderzenie łokciem?
Benitez: Praca sędziego była idealna.
Cóż, rozumiemy, że pracy menedżera takiego klubu jak Liverpool towarzyszy olbrzymi stres i każdemu się może zdarzyć. Mamy nadzieję, że to tylko chwilowe problemy i wkrótce wszystko wróci do normy. Chyba, że...
Pamiętamy jednego szkoleniowca, który zachowywał się na konferencjach jakoś dziwnie, a koniec końców był o krok od mistrzostwa Anglii i jedno pośliźnięcie Johna Terry'ego od triumfu w Lidze Mistrzów. Nie wiemy, czy Benitez liczy na powtórkę z rozrywki, ale rozumiemy, że w desperacji człowiek chwyta się desperackich środków. Lepiej tak, niż miałby się chwytać tak, jak to Antoni Słonimski mawiał.












