1. Amerykańscy naukowcy odkryli w Green Bay życie po Brettcie Favrze. Pierwszy sezon ekipy z Wisconsin po odejściu żywej legendy Lambeau Field (16 sezonów w barwach ''Pakowaczy'') był słaby - 6 zwycięstw, 10 porażek. I to mimo dobrej postawy Aarona ''Wiecznego zmiennika Favre`a'' Rodgersa. Teraz 26-latek wzniósł swoja grę na jeszcze wyższy poziom, Packersi wygrali 11 z 16 spotkań, awansując do playoffs i w Wisconsin nikt już nie płacze za legendarnym numerem 4. Oprócz emo, ale oni płakaliby i tak.
2. Amerykańscy naukowcy odkryli w Minnesocie drugie życie Bretta Favre`a, a ściślej rzecz biorąc jego drugą młodość. Lub coś nawet lepszego niż jego druga młodość. Odchodzący od 1945 rokrocznie na emeryturę rozgrywający, który w końcówce zeszłego roku zawalił New York Jets szanse na playoffs, w tym w barwach Vikings zdecydowanie się odnalazł, a jego forma zniknęła z opakowań mleka. W 16 spotkaniach tego sezonu 40-latek miał najwyższy odsetek celnych podań w karierze (68.4%), drugą w karierze łączną odległość, jaką przemierzyły rzucane przez niego piłki (4 202 jardy), najwyższą średnią jardów na podanie (7.9), najmniejszą liczbę zagrań przechwyconych (siedem) i pierwszy raz w życiu QB Rating powyżej 100 (nie pytajcie nas co to, jest, nasze komputery przegrzewają się od samego wzoru).
Dzięki grze Favre`a górą (czytaj podaniami) i grze dołem Adriana Petersona (co przypomina trochę elektroniczne zabawy na Atari - bierzesz piłkę i biegniesz przed siebie, omijając próbujące wpaść na ciebie skalne bloki) Vikings wygrali 12 meczów i pewnie awansowali do playoffs. W których, jak podejrzewamy, mogą zamieszać bardziej niż Pascal Po Prostu Gotuj.
3. Pittsburgh Steelers są mistrzami. I całkiem dosłownie jeszcze są, ale nie na długo, bo mimo wygrania niecały rok temu Super Bowl, teraz nie awansowali do playoffs. Ostatnią drużyną, której się ten wyczyn udał byli w 2006... Pittsburgh Steelers. Prawdziwe mistrzostwo. Mamy dziwne wrażenie, że to dla nich jakiś nakaz religijny.
Jednak prawdziwą przyczyną absencji złoto-czarnych w grach posezonowych jest brak kontuzjowanego przez większość sezonu samoańskiego wojownika, Troya Polamalu. Człowieka o fryzurze wczesnego Jona Bon Jovi...

...i sercu do gry, na widok którego kardiolodzy krzyczą ''Ojej''. Połowa z nas Polamalu podziwia, druga połowa, widząc jego chwytne ręce, automatycznie sprawdza czy ma w kieszeni portfel.
Trzecia połowa z kolei zapuszcza sobie płytę Poison.
4. Indianapolis Colts rządzą. Jeśli Brett Favre jest herosem to co najwyżej Silver Surferem - prawdziwym Batmanem jest bowiem rozgrywający Indy Peyton Manning. Zamiast walczyć o sezon usłany samymi zwycięstwami, Colts odpuścili sobie końcówkę i skończyli z bilansem 14-2. Chwilowo nie wygląda jednak na to, żeby ktokolwiek był ich w stanie w playoffs zatrzymać i to oni właśnie będą głównymi faworytami do zgarnięcia Super Michy w tym roku. Czarne konie wprawdzie są (San Diego Chargers, New Orleans Saints, Minnesota), ale białe...

...zakończyły już przygodę z sezonem 2009 i mogą się wybrać na średnio zasłużone wakacje.
5. W playoffs zabraknie Chicago Bears i Detroit Lions. Ktoś zdziwiony? Nie widzę, nie widzę...
Niełatwo jest być kibicem futbolu w Chicago. Bears co roku bowiem mają ambicje, które równie co roku są brutalnie tacklowane przez rzeczywistość. Wprawdzie w 2006 zdołali awansować do Super Bowl, ale tam ich rozgrywający Rex Grossman udowodnił, że podświadomie kibicuje Coltom. Od tego momentu drużyna z Wietrznego Miasta nawet nie awansowała do playoffs. Trudno się dziwić, skoro rozgrywanie powierzano Kyle'owi Ortonowi, który żeby wiedzieć co zrobić z piłką musiałby mieć na niej napisane ''Jack Daniels''.
Przed tym sezonem Ortona posłano do Broncos za Jaya Cutlera i znów było zabawnie. Nowy nabytek okazał się bowiem grać bardzo sprawiedliwie, niemal równie chętnie podając do swoich, co do przeciwników. Po jego podaniach padło 27 przyłożeń i 26 przechwytów. Bears po kolejnym fatalnym sezonie chyba zorientowali się, że coś jest nie tak i aby przeprosić kibiców za słabą grę wykupili całostronicowe ogłoszenia w Chicago Sun Times i Chicago Tribune. Podejrzewamy jednak, że fani woleliby w gazetach czytać o zwycięstwach zespołu, a nie o tym, że Bears dziękują i przepraszają.
Jeśli w Chicago jest trudno, to co mają powiedzieć w Detroit. W zeszłym roku Lions zaliczyli sezon tak zły, że gorszy byłby tylko, gdyby wywołali wojnę nuklearną i przegrali wszystkie 16 gier. Dzięki temu mieli jednak prawo wybierania w drafcie z numerem 1. I co? I w tym sezonie kibice w Detroit nadal nie powinni zdejmować toreb z głów, gdyż ich ulubieńcy zakończyli sezon z imponującym bilansem 2-14. Oznacza to, że ostatni raz na plusie byli w 2000 roku (9-7). Od tego czasu ze 144 meczów wygrali zaledwie 33. Jeśli w Wodzisławiu chcieliby sobie poprawić humory, to analizowanie historii najnowszej Lions jest najlepszym pomysłem. Radzimy jednak piłkarzom Odry nie zaglądać w płace futbolistów, bo wtedy mogliby z rozpaczy pociąć się wnioskami o podwyżkę.
6. Sebastian Janikowski jest wielki. I to nie tylko dosłownie. Jego Oakland Raiders jest beznadziejne. Dosłownie.
7. Jednym z najciekawszych pojedynków tego weekendu będzie starcie Cincinnati Bengals z New York Jets o prawo do miejsca w półfinale. Na pewno będzie ciekawie, gdyż te same drużyny grały ze sobą w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego. Tamto spotkanie Bengals zakończyli dotkliwą porażką 0:37 i równie dotkliwą kontuzją swojej gwiazdy - artysty znanego niegdyś jako Prince Chad Johnson - obecnie Chad Ochocinco. Teraz będą chcieli się zemścić, a ekscentryczny wide receiver już zapowiada, że będzie mógł grać. Zawodnik nie wnioskuje jednak tego z lekarskich diagnoz, ale tego, że kiedy w czasie seksu wykonywał skomplikowane akrobacje, wszystko z jego kolanem było w porządku. I jak tu nie lubić futbolistów?
8. Nie mniej ciekawie będzie przy rywalizacji Philadelphia Eagles - Dallas Cowboys. Ci drudzy to ''ulubiona drużyna Ameryki'', a przynajmniej ulubiona drużyna Ameryki B, dla której Nowy Jork jest innym kontynentem. Dodatkowo na ławce ''Orłów'' zasiądzie naczelny bad boy NFL ostatnich lat - Michael Vick. Przekonaliśmy się już także w przypadku obu zespołów co powstanie z połączenia płynów ustrojowych i logo drużyny wartej ponad miliard dolarów. Będzie się działo.
9. Jedyne co nas zawsze rozczarowuje w postseason to to, że zanim zdążymy sobie na dobre przygotować Super Bowl popcornu, to już się kończy - łącznie zostanie rozegranych zaledwie 11 gier. To 1,375 kolejki ekstraklasy.
bazyl&miszeffsky











