Wojna futbolowa, tevezowo-neville`owa

miszeffsky
25.01.2010 12:00
A A A
Carlos Tevez

Carlos Tevez (Fot. JED LEICESTER REUTERS)

Od dekad już toczy się w Manchesterze mało kulturalna wymiana zdań pomiędzy kibicami City i United o to ''hus da bos'' i dlaczego tak, a nie inaczej. Ostatnio w półfinale Pucharu Ligi ''The Citizens'' rozstrzygnęli (przynajmniej na jakiś czas) tę kwestię boiskowo. Istnieje jednak uzasadnione przypuszczenie, że ten mecz w ogóle rozegrano wyłącznie po to, żeby Carlos Tevez i Gary Neville mogli sobie i szerokiej publiczności wyjaśnić pewne kwestie. Na przykład to, że Gary Neville jest kretynem.

Zaczęło się dawno, dawno temu, gdy Gary Neville rzucił sobie radośnie w wypowiedzi prasowej, że Argentyńczyk nie jest wart 25,5 miliona funtów, jakie zapłaciło za niego przed sezonem City. Cóż, Anglik miał (przynajmniej w swoim odczuciu) prawo się zdenerwować -  wszyscy wiedzą, że United to dla niego nie ''sprawa życia lub śmierci, tylko kwestia dalece ważniejsza'', a odejście z Old Trafford i przejście dla lokalnego rywala jest dla niego równie niewyobrażalne, co pomysł by w piątkowy wieczór poczytać książkę zamiast grać na konsoli. Słowem - gdyby nie kopał zawodowo piłki dla Fergusona i spółki, pewnie chodziłby (bądź jeździł) na wszystkie mecze United, by po paru pintach wywrzaskiwać swoje przywiązanie do klubu i niechęć do wszystkich innych drużyn.

Dodatkowo zapewne zirytowały Neville`a wypowiedzi Argentyńczyka, który już po transferze w wielu wywiadach odmawiał pierwiastka boskiego i składania ofiar Sir Alexowi Fergusonowi, krytykując legendarnego managera MU. Defensor ''Czerwonych Diabłów'' wywnioskował sobie także, że ciężko podciągnąć odejście Teveza pod cokolwiek innego niż bezmyślną pogoń za pieniędzmi skoro problemy z łapaniem się do składu, tak przeszkadzające napastnikowi w United, w City okazały się nie być żadnym problemem. Ba, mało brakowało a ''Carlito'' przyznałby się prasie do tego, że w sumie to woli siedzieć na ławce - bo ciepło pod kocem i nie trzeba się namęczyć, a poza tym widać wtedy całe boisko. Wszystkie te czynniki złożyły się na sumę wszystkich strachów całej niechęci Neville`a do orka z Manchesteru City, która ujście znalazła właśnie wypowiedzi o 25 milionach funtów i o tym, któż to nie jest ich wart.

Widać Anglik nie zdawał jednak sobie sprawy z tego, że wkurzony Argentyńczyk to coś nieco bardziej niebezpiecznego niż... niż inne niebezpieczne rzeczy. Na reakcję Teveza nie trzeba było zatem długo czekać - w spotkaniu z United zdobył obie bramki dla Al Manchesteru, a po pierwszej z nich pokazał to, co pokazał.

(od 3:25)

 


 

Gary Neville wziął to do siebie. I dał Tevezowi coś od siebie.

Drobna wymiana uprzejmości skończyła się skandalem, a gazety na Wyspach poświęciły jej mnóstwo uwagi, rezygnując na rzecz tej historii z sensacyjnych tytułów pokroju ''Elżbieta II wciąż na tronie!''. Widać także, że Gary Neville doskonale wywnioskował, że tevezowa cieszynka skierowana jest do niego. Co Argentyńczyk zresztą Argentyńczyk, wypowiadając się po meczu.

Moja cieszynka była wymierzona w Gary`ego Neville`a. Zachował się jak lizus w stosunku do Fergusona. Nie wiem, po co ten idiota w ogóle mówi o mnie. Kiedy strzeliłem podbiegłem do Gary`ego i pomyślałem ''Zamknij się cieciu, siedź cicho''. Nie uważam, żebym przesadził w celebracji bramki, poza tym była ona wymierzona tylko w Gary`ego, nie w Alexa Fergusona czy kibiców United. Nigdy nie zrobiłbym takiego gestu w kierunku fanów, to by oznaczało brak szacunku - powiedział napastnik Manchester City.

Osobiście najbardziej jednak spodobał mi się sposób, w jaki Argentyńczyk wpadł na trop tego, że angielski defensor MU go obraża.

Siedziałem na lunchu z zawodnikami City i było tam dużo gazet. Przeczytałem je - znaczy ''przeczytałem'', bo oczywiście nie czytam. Koledzy mi powiedzieli, co w nich było napisane - powiedział.

Swoją drogą, Tevez mógł wybrać nieco bardziej wyrafinowany sposób obrażenia Gary`ego. Na przykład mówiąc ''twój brat gra w Evertonie'', co zresztą byłoby zgodne z prawdą. W każdym razie czekamy na dalszy rozwój wojny tevezowo-nevillowej. O manchesterskiej wojnie billboardowej z kolei przeczytacie tutaj.

ŁM

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX