Na straganie w dzień zimowy - notowanie 5
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Transfer Mołdawskiej Nadziei: Alexandru Suvorow do Cracovii
Optymista powie: Wow! Do Cracovii przychodzi Alexandru Suvorov, czternastokrotny reprezentant Mołdawii! Wow!
Pesymista powie: Mołdawii...? Niezbyt wiele jest państw na świecie, które w piłce przędą gorzej niż Polska. Ale tak się akurat składa, że Mołdawia ogląda nasze pięty zarówno w rankingu FIFA (my na 57. lokacie; Mołdawia dzierży 96. pozycję) jak i UEFA (my na 26. miejscu; oni - 37.). Nie wiem więc czemu się cieszysz głupi Optymisto.
Optymista powie: Wiesz, wolę gościa, który regularnie gra w słabszej reprezentacji, od gościa, który zaliczył siedemnaście minut w silnej drużynie podczas tournee po terenach zagrożonych malarią. A Suvorov w eliminacjach do MŚ 2010 zagrał w siedmiu spotkaniach. Wow!
Pesymista powie: Jaka kadra tacy reprezentanci. Sam mógłbym w niej zagrać. Albo Tadas Labukas. Lepiej by ten cały Suvorov coś pokazał w klubie, a dopiero potem wpadałbyś w zachwyt, ty głupi Optymisto.
Optymista powie: No raczej men! Suvorov z Sheriffem Tyraspol był siedem razy mistrzem Mołdawii i trzy razy zdobył krajowy puchar. Wow!
Pesymista powie: Siostro, tlen... No, to jest coś. I to w samej Mołdawii, popatrz, popatrz, kto by pomyślał... Nie drwij, głupi Optymisto. W Mołdawii to nawet ja mogę coś ugrać. Albo Tadas Labukas. Tak długo jak ten cały Suvorov nie pokaże nic w europejskich pucharach, to jest zwykłym żuczkiem.
Optymista powie: Nie ośmieszaj się facet. Suvorov w europejskich pucharach gra już od 2006 roku! A w tym sezonie najpierw w eliminacjach do LM dwa razy ukąsił Inter Turku a potem walczył jak lew w fazie grupowej Ligi Europejskiej ze Steauą Bukareszt, Fenerbahce i Twente Enschede. Wow!
Pesymista powie: Sam nie wiem, głupi Optymisto. Pokaż mi coś co mnie ostatecznie przekona, że sprowadzenie Suvorova do Cracovii to dobry pomysł.
Optymista powie: Proszę bardzo.
Optymista i Pesymista powiedzą: Wow!
Transfer "Powiedz Stary Gdzieś Ty Był": Brasilia do Odry Wodzisław
- Ponad dziesięć lat temu Brasilia po raz pierwszy dotknął polskiej ziemi (jesień 1999). Jego stopy przemieszczały się najpierw po krakowskiej a potem po szczecińskiej trawie.
- Ponad osiem lat temu po raz pierwszy tę polską ziemię opuścił. O ile oczywiście Chociebuż jest za granicą.
- Siedem lat temu Brasilia powrócił nad Wisłę po raz pierwszy - najpierw do Zagłębia a potem do Wisły. Z Miedziowymi spadł z ligi a z Białą Gwiazdą zdobył mistrzostwo.
- Ta schizofrenia popchnęła go - a było to już sześć lat temu - do wyjazdu na Zachód (Portugalia, Brazylia) a potem na Daleki Wschód (Korea Południowa). W Azji grał dwa i pół roku, zdobywając nawet ostatnio mistrzostwo Korei w barwach Jeonbuk Huyndai Motors.
- Teraz wraca do Polski po raz drugi, konkretnie do Wodzisławia.
Podsumowując wątek liczbowy - Brasilia na boiska ekstraklasy zawita po siedmioletniej przerwie. Łezka w oku. Witaj w domu.

Transfer z Nieodkrytego Państwa: Koba Szalamberidze do Odry Wodzisław
Doprawdy zadziwiające jest, że polscy skauci drylując coraz to dziwniejsze rynki, tak rzadko zapuszczają się do Gruzji. Bo kraina to szczególna, produkująca piłkarskich artystów - błyskotliwych technicznie, ale zarazem takich, którym "dyscyplina taktyczna" kojarzy się z nowym krojem dżinsów. Szalamberidze to solidny pomocnik. Operuje prawą nogą, potrafi minąć przeciwnika i dokładnie podać. Pytanie tylko czy w Polsce pójdzie w ślady Gurulego czy np. Rechwiaszwilego. Ciekawostką jest, że Koba w barwach Amerii Tbilisi zagrał w Pucharze UEFA w dwumeczu przeciwko GKS Bełchatów. Tak, w tym dwumeczu.
Transfer Tercetu Egzotycznego: Bozok, Tshibamba i Mawaye do Arki Gdynia
O ile Odra każdy jeden transfer traktuje jako okazję do zaistnienia w mediach, więc pieści go wyjątkowo i eksponuje bardzo osobno, o tyle Arka Gdynia postanowiła załatwić sprawę hurtem. W efekcie, w ciągu kilku dni parafowała kontrakty z trójką zawodników. A tercet to zaiste egzotyczny. Słowak Miroslav Bozok, mimo że w październiku skończył dopiero 25 lat, to w Ruzomberoku gra... od ośmiu lat (175 meczów). Pomocnik, podobno szybki, podobno dobry technicznie, w ostatnim sparingu Arki dwukrotnie asystował. Joel Omari Tshibamba z DR Konga ma natomiast na swoim koncie nawet bramki w Eredivisie! W sezonie 2008/2009 występował w NEC Nijmegen, gdzie w dziesięciu meczach trafił trzy razy a ostatnio zakładał koszulkę FC Oss. Ten wysoki napastnik może właśnie będzie tą osobą, która rozrusza nieruchawy atak Arki. A jeśli nie on, zostaje jeszcze Kameruńczyk Joseph Mawaye - najbardziej enigmatyczna postać z całego grona. Wiadomo o nim, że gra w napadzie oraz, że ostatnio bawił w tureckim Kasimpasa SK.
Transfer "Uśmiech Dozorcy": Michał Zieliński do Korony Kielce, ale dopiero 1 lipca a do tego czasu poza kadrą
Wychodzi na to, że kolejny zawodnik - przynajmniej czasowo - dołączył do grona pomocników dozorcy. Michał Zieliński parafował umowę z kieleckim klubem, ale oczywiście-nie-w-ramach-rewanżu piłkę będzie kopać tylko z Rafałem Grzybem, w stosunku do którego również zastosowano ten rodzaj podziękowania za występy w Bytomiu. Ciekawe czy sprawa zakończy się tak jak w przypadku Janusza Gancarczyka (kluby się dogadały i piłkarz trafił na Konwiktorską już zimą) czy też Korona (i Jagiellonia) cierpliwie odczekają do 1 lipca. Obu panom proponujemy trochę gimnastyki w tańcu, żeby nie utracili sportowych sylwetek.
Transfer Szalonej Córki Mandaryna: Mateusz Kowalski jednak w Piaście Gliwice
Wypożyczę!... Nie wypożyczę!... Wypożyczę! Wisła niczym szalona córka Mandaryna wahała się czy przedłużyć wypożyczenie Kowalskiego do Piasta czy nie. Najpierw kategorycznie zawezwała go do siebie, podpisała nowy kontrakt do 2013 rok, po czym... oddała z powrotem pod opiekę Dariusza Fornalaka. Tym samym jest szansa, że zawodnik nie ugniecie ławki pod Wawelem, ale będzie się harmonijnie rozwijał w Gliwicach. I słońce będzie mu świecić zawsze pionowo nad kapeluszem, żeby cała jego twarz pozostawała w cieniu.
Transfer z Kiepskim Nazwiskiem: Oleg Laizans do Lechii Gdańsk
Utalentowany pomocnik Skonto Ryga dołączył do swoich dwóch kumpli już bazujących w Gdańsku - Lukjanovsa i Kozansa. Może któryś z nich powie mu, że ma wyjątkowo kiepskie nazwisko, patrząc pod kątem ewentualnej kariery w Polsce.
Przemysław Nosal

