Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Fot. Danny Moloshok AP
''Drapieżniki'' goniły w końcówce ''Jeziorowców''. W jednej z kluczowych akcji, przy stanie 100:104, Jose Calderon z Raptorsów rzucił się w kierunku trybun, by uratować piłkę wychodzącą na aut. Na drodze stanęły mu jednak ''okoliczności'' pod postacią Lapo Elkanna. Lapo Elkanna, który postanowił dorzucić do przebiegu spotkania swoje trzy grosze, a raczej pięć palców, dzięki czemu Calderon piłki ostatecznie nie sięgnął i skończyło się autem dla Lakersów.
Cały mecz zaś skończył się game winnerem Kobego Bryanta na dwie sekundy przed końcem.
Dzięki czemu urodzony w Nowym Jorku włosko-amerykański dziedzic stał się wśród tych Kanadyjczyków, którzy nie interesują się hokejem czymś w rodzaju Howarda Webba. Czy tarczy do darta, bo wszyscy to właśnie jego spektakularną akcję obwiniają za porażkę. Na miejscu Elkanna nie jechałbym do Toronto. Już nigdy.
ŁM
Ocena:
0 głosów
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX