Teksty

Pingwin - serial obyczajowo-sportowy: a rury runą

spiro&kostrzu
2010-03-13
A A A Drukuj
Zapraszamy na ostatni odcinek trzeciego sezonu serialu do czytania. Dziękujemy, że byliście z bohaterami do tej pory. Bądźcie i w tej finałowej godzinie.

Miejsce akcji:

Mała speluna na małym osiedlu dużych bloków w dużym mieście. Speluna o wdzięcznej nazwie Pingwin, wdzięcznym personelu i wdzięcznej załodze stałych bywalców.

Występują:

Janusz - właściciel i barman Pingwina, emerytowany wuefista, niespełniony chodziarz. Potrafi godzinami o sporcie, ale potrafi też wiele innych ciekawych rzeczy - na przykład świetnie wykonuje moonwalk.

Muczi - do Pingwina zagląda dość często, ale to nie tylko kwestia piwa. Muczi poi się obecnością przyjaciół, którzy pomagają mu w pokonywaniu zakrętów życiowych, często związanych ze złym wyjściem z progu.

Ejsi - niezależnie od rozwoju sytuacji, nie złapiesz go na spalonym. Nie ogląda sportowych transmisji do końca, bo zawsze zasypia. Jest to jednak ignorancja pozorna - Ejsi ma teczki na wszystko, co go otacza.

 Wiki - niezastąpiona w rozstrzyganiu spornych kwestii. Potrafi schłodzić gorącą głowę Mucziego, Ejsi tylko wobec niej tępo ripostuje, a Janusz po prostu chce ją mieć w swoim barze.

 Pistaszewski - ma dwie pasje: sport i filmy ze Stevenem Seagalem. Przy czym jego słabość do sportu opiera się mniej więcej na tych samych instynktach, co słabość Stevena Seagala do skręcania karków złym ludziom.


 Nikola - w Pingwinie od niedawna, w związku z otworzonym parę dni wcześniej solarium w budynku obok. Nie lubi stać w kolejce, natomiast lubi colę w dobrym towarzystwie. Sportem się interesuje wyłącznie w celach towarzyskich.

Paweł - słyszał o Adamie Małyszu, Jerzym Dudku, Otylii Jędrzejczak i Olisadebe. Innych sportowców wciąż poznaje dzięki znajomym z Pingwina, do których wrócił się przez morze po paru miesiącach rozłąki.

Niewyraźny Robert

 


 

Odcinek 11, 3 sezon - A rury runą

 

- Olaboga!


 - Mówiłem! Od miesięcy powtarzam - weź napraw ten kibel. Nie naprawił i teraz ma.


 - Ale smród.

 

- Się dziwisz? Szambo śmierdzi.

 

- Nie dobijajcie mnie. Podłoga w całym lokalu jest do wymiany. Zalało kuchnię, zalało magazynek, w którym trzymałem towar.

 

- A taką miałem ochotę na piwo z chlebem i smalcem. Cóż, piwo mi pozostaje.

 

- Dzisiaj nic nie zamówisz mój drogi. Możecie najwyżej pomóc podłogę zmywać.


 - To ja spadam.


 - Miś, coś ty. Musimy pomóc Januszowi.

 

- Ale...

 

- Ej, Pistasz, a co ta twoja bryka taka żółto-obsydianowa?

 

- Faktycznie! Nie naprawili ci kibla w Liberatorze? Tyle czasu stał w warsztacie, mogli się bardziej postarać...


 - Oj nie mówcie tak. Miś przemalował na cześć Kubicy. Nowy bolid, nowe barwy, nowy sezon...

 

- To mógłby sobie jeszcze spojlery na te szersze zamienić.

 

- Boże. Jeśli dobrze rozumuję, gdzieś na mieście straszy drugi taki wózek. A za kółkiem Rusek.


 - To unikat.

 

- Fakt. Ciężko będzie podrobić.


 - Robercik! A co ty taki do pasa mokry?

 

- Żółto-obsydianowy.

 

- Robert był już w Pingwinie, gdy nadeszła fala. Wylały się na niego te całe pomyje i...

 

- G!

 

- No właśnie.

 

- Jak widać mokry Robert to szczęśliwy Robert.

 

- Oddałem mu pół skrzynki piwa, która pod toaletą stała. Przecież nie będę tego sprzedawał. Bym się dorobił tytułu szambelana.


 - Ehh Ruuudy. Gdybyś ćwiczył wychodzenie awaryjne z Pingwina, wyglądałbyś teraz jak człowiek.

 

- Twój Kubica ćwiczył wychodzenie awaryjne z bolidu, a i tak jest żółty.


 - Odwal się od Kubicy. Ma chłopak nogi do samej podłogi.


 - ...

 

- Nogi do samej podłogi?


 - Tak się mówi. Że potrafi wcisnąć do dechy.

 

- Pierwsze słyszę. Pistasz, bierz ścierę.


 - O nie! Ja tu będę skiperem. Wy szczotkujcie, a ja wam coś puszczę...

 

- ...


 - Robercik!

 

- Przegiąłeś debilu. Nie będziesz z Roberta robił curlingowego czajnika!

 

- Wiesz co Pistaszewski? Chyba włączyli ci zielone światło. Nie chcesz się dostać do Q2?


 - Od dawna powtarzam, że spadam. Serwus. Trzymaj się stary. Trzymaj się Rudy. Jak wypicujecie knajpę, wpadnę na pit stop. Narka Pawlaczu.

 

- Ja mu ręki nie podam.


 - Się zdecydujcie, czy jestem Kubica, czy John Terry.

 

- Właśnie o to chodzi, że nie jesteś. Przynajmniej miało cie już nie być.


 - Cześć.


 - ...


 - Wiki, twój chłopak zachował się nieładnie.


 - Wiem. Chyba były chłopak.

 

- O! I to jest dobra wiadomość. Znajdź sobie chłopaka z czerwonym samochodem. Przed sezonem czerwonym wróżono sukces.


 - Wszyscy faceci są tacy sami. Gdybym znalazła takiego niewinnego, dziewiczego chłopca...

 

- Akurat Virgin nie polecam. Na pierwszym treningu przed GP Bahrajnu ich bolidy wyglądały dość żałośnie. Choć fakt, czerwone.

 

- Obsydianowo-czerwone.


 - Oj przestańcie. Znajdę sobie takiego grzecznego, na pewno. Czułego, kulturalnego, niepijącego.

 

- BMW SOBER.


 - Oj skończ te kalambury Muczi. Sprzątajmy i pomyślmy, co będziemy robili, gdy Pingwin pójdzie do remontu.

 

- Do mnie się odezwali z Anglii, z tamtej pracy co byłem poprzednio, proponują powrót...


 - I co zrobisz?

 

- Nie wiem jeszcze. Miałem jechać, ale w tej sytuacji... Z chęcią posłużę ci za wsparcie w decyzji o rozstaniu się z bliskim kuzynem tego co właśnie przepłynęło koło nogi Nikoli.


 - Iiiiiiiiii

 

- ...

 

- Racja Robercie, weź ją na ręce i wynieś stąd. To nie miejsce dla damy.


 - Ekhm, dziękuję Januszu...

 

- A do mnie się Lenka odezwała niedawno. Pytała co u doktora House'a słychać i generalnie zapraszała do siebie na trochę... Widzę jednak, że jestem tu potrzebny. Poza tym lakier Liberatora sam się nie porysuje.


 - Kochani jesteście, dziękuję, ale miś... Pistaszewskim się nie martwcie. To raczej Januszowi przyda się wsparcie.

 

- Ja miałem założyć w końcu tego bloga o starych kartach koszykarskich, ale w zasadzie mogę też nic nie robić. I pomóc Januszowi w wolnej chwili.

 

- Nie wiem co ja bym bez was zrobił dzieciaki. Macie darmowe piwo u mnie. Sam bym to dwa dni sprzątał...


 - Nieeeee, Paweł!

 

- O jezu, przepraszam. Musiałem do łazienki, spuściłem odruchowo wodę, nie sądziłem, że z drugiego też szambo wybije...

 

- Uwaga, nadchodzi próbka B.

 

- Mi wystarczyła próbka A, żeby jednoznacznie orzec, że to śmierdząca sprawa.


 - Spokojnie panowie, kawaleria przybyła... Robercik, ale nie gobelinem...

 

- W porządku Wiki, najważniejsze to pozbyć się tego... no...

 

- Pozbyliśmy się Pistaszewskiego, pozbędziemy się i tego tu.

 

- No to jazda. Szczotka, pasta, kubek piwa.


 - Robert chyba chce cię poczęstować tym zabrudzonym, z łazienki.

 

- Co tam! Jedziemy na tym samym wózku od tylu lat. Zresztą to co się wylało z rur również należy do nas.

 

- No to zdrówko! I do roboty.


 - Zdrowie!

 

- G!

 


Koniec.


Autorzy Pingwina, Spiro&Kostrzu, piszą również blogi, na które serdecznie zapraszają tych, którym jeszcze mało.

SokratesLjoekelsoey.blox.pl

StanyOpisowe.blox.pl


Poprzednie odcinki serialu znajdziecie tutaj.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów