Teksty

Najbardziej bratobójczy sezon w nowożytnej historii F1?

spiro
2010-06-02
A A A Drukuj
Kierowcy Ferrari: Felipe Massa, Fernando Alonso, Giancarlo Fisichella Fot. ALESSANDRO BIANCHI REUTERS
"Jenson, musimy oszczędzać paliwo, nie szalej" - to miał być patent kierownictwa McLarena zapobiegający walce o pierwsze miejsce pomiędzy uciekającym Hamiltonem a ścigającym Buttonem. Nieskuteczny patent. W tegorocznej czołówce jest dość ciasno - w czterech czołowych zespołach ciężko jednoznacznie wytypować pierwszego kierowcę. Co z tego może wyniknąć, łatwo się domyślić.

Pisałem niedawno o najbardziej spektakularnych, bratobójczych incydentach w Formule 1. Dziś spokojnie do tamtej kolekcji mógłbym dokleić kraksę pomiędzy Vettelem i Webberem. Ale incydentów między kolegami z zespołu było już w tym sezonie więcej i nie zanosi się na spokojniejszą drugą część sezonu.

Red Bull Racing - tu chyba wszyscy są zgodni poza Christianem Hornerem - kierowcy austriackiego teamu niekoniecznie się rozumieją, dosłownie, a kraksa podczas GP Turcji była tylko preludium do prawdziwej walki o Mistrzostwo Świata. Webber już w przeszłości zderzał się z kolegą z teamu - w Jaguarze, z Christianem Klienem (GP Brazylii 2004), a zadziorny charakterek Vettela można było podziwiać na przykład w tegorocznym GP Chin, kiedy udało mu się zrobić to, czego nie dokonał w Turcji.

 

McLaren - Lewis Hamilton udowodnił w przeszłości, że partnerowanie aktualnemu Mistrzowi Świata nie robi na nim wrażenia. Dziś wprawdzie zarzeka się, że McLareny nie były blisko powtórzenia incydentu pomiędzy Red Bullami, ale prawda może być inna. Jenson Button, choć z natury łagodny, jest przyzwyczajony do manier etatowego drugiego kierowcy, Rubensa Barrichello. Już w Turcji pokazał drugie oblicze. Konflikt pomiędzy Brytyjczykami będzie wzrastał, o ile McLareny będą szybkie i o ile żaden z nich nie odskoczy na większą liczbę oczek. Na razie na to się nie zanosi.

 

Ferrari - Niby tutaj, choć nieoficjalnie, role są obsadzone. Fernando Alonso przyszedł do zespołu z Maranello jako wielka gwiazda, były Mistrz Świata i na dzień dobry wygrał wyścig w Bahrajnie. Massa natomiast jest niedoszłym Mistrzem Świata, byłym partnerem dwóch Mistrzów Świata, a na dodatek rekonwalescentem. Po dwóch wyścigach tego sezonu liderem klasyfikacji był jednak Brazylijczyk. To Alonso ma na koncie więcej głupich błędów w tym roku. Obaj są niewyraźni i obaj będą mieli coś do udowodnienia w drugiej części sezonu. Alonso ma większy potencjał, ale Massa ma nóż na gardle pod postacią niepodpisanego kontraktu na przyszły sezon. Będą iskry leciały. Zresztą już to ma miejsce.

 

Mercedes - Tutaj przynajmniej na razie sytuacja punktowa jest dość klarowna. Schumacher regularnie przegrywa z Nico Rosbergiem (choć w GP Turcji był przed rodakiem), ale ten stan rzeczy może ulec zmianie bardzo szybko i warunek jest tylko jeden - Michael musi zacząć zbierać większe punkty, niż do tej pory. Jestem przekonany, że Rosberg da się swojemu słynnemu partnerowi zdominować mentalnie. Jeśli jednak Schumi będzie odzyskiwał swoją dawną formę w takim żółwim tempie, do prawdziwej konfrontacji (przy podobnej liczbie punktów) może dojść dopiero pod koniec sezonu. Ta para ma potencjał na toksyczny związek, na razie jest to relacja nieskomplikowana.

 

Spiro

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów