Teksty

Poligon: Najsłabsza Drużyna Sezonu - edycja II

2010-07-20
A A A Drukuj
Tradycja - jak wiemy z wykładu prezesa Ochódzkiego - to coś ekstra. A tradycja poligonowa jest w dodatku bardzo ekonomiczna, bo nikomu nie trzeba oddawać samolotu. To bardzo mała/krótka tradycja, bo też i ''Poligon'' jest rubryką jeszcze bardzo oseskową i zaczyna dopiero trzeci sezon, ale rocznicę bitwy pod Grunwaldem też kiedyś obchodzono po raz pierwszy, drugi, trzeci... a dziś, proszę bardzo: tysiące ludzi, upał, korki i radiowa transmisja, przypominająca obchody pierwszomajowe.

Sezon 2009/2010 już za nami i wiemy już niemal wszystko: mistrzem Polski został Lech Poznań, Wicemistrzem - Wisła Kraków, brązowy medal zdobył Ruch Chorzów, Puchar Polski - Jagiellonia Białystok, a mecz o Superpuchar jeszcze się nie odbył, a zresztą, czy on naprawdę jest taki ''super'' i kto bez guglania wymieni zdobywców tego trofeum z ostatnich pięciu lat? Dla ułatwienia można od tyłu. Hę? No właśnie.

U schyłku sezonu 2008/2009 szukaliśmy na ''Poligonie'' najsłabszej polskiej drużyny. Najsłabszej - nie najgorszej, bo to jest jednak spory difręs. Po dramatycznej walce i równie dramatycznym meczu ostatniej kolejki lider tabeli - Amator Jesionka - spadł na miejsce dziesiąte, a tytuł przypadł drużynie z mazowieckiej klasy B: KS Lesznowola. Piłkarze z powiatu piaseczyńskiego zakończyli sezon z zerowym dorobkiem punktowym: przegrali wszystkie 20 spotkań, a bilans bramkowy do dziś pewnie śni się tamtejszemu bramkarzowi: 9 strzelonych, 154 stracone (to i tak nieźle: Amator Jesionka strzelił 22 bramki, ale za to stracił aż 181).

Skoro wiemy, kto w sezonie 2009/2010 był najsilniejszy - sprawdźmy po raz kolejny, kto był najsłabszy. Podkreślam: ''najsłabszy'', nie ''najgorszy''. Słabość wynika z różnych powodów i w żaden sposób nie powinna być kategorią wartościującą negatywnie. My wszyscy, proszę Szanownej Wycieczki, jesteśmy słabsi fizycznie od zawodowych atletów, wolniejsi od zawodowych sprinterów i mniej elokwentni od Umberto Eco i żaden w tym powód do wstydu. Zwłaszcza, że mamy inne atuty - przeczytaliśmy więcej wierszy Federico Garcii Lorki niż statystyczny bokser, rozwiązaliśmy więcej układów równań z dwoma niewiadomymi niż Usain Bolt i chyba nawet dziś poradzilibyśmy sobie z tym wyzwaniem, całki, różniczki i fiordy jedzą nam z ręki i może Umberto Eco napisał genialne ''Imię róży'', ale my jesteśmy szczuplejsi. Znaczy, na razie jesteśmy.

Najsłabszym można być z różnych przyczyn: a to kogoś dopadnie pech, kontuzja czy inna borelioza, a to okoliczna rzeka postanowi wylać akurat na nasze boisko, a to po trzech tygodniach kupowania mineralnej miejscowy sponsor dojdzie do wniosku, że lepiej sfinansować miejscową kapelę ludową, bo ona obskakuje wszystkie większe uroczystości gminne, a piłkarze biegają tylko na jakimś - przepraszam za wyrażenie - zalędźwiu i po kilku minutach tarzania się po murawie koszulki są tak brudne, że nikt nie widzi logo sponsora. I idzie sobie taki biznesmen w siną z rozczarowania dal, a piłkarze zostają i rozpaczliwie próbują dograć sezon do końca. I następny, i następny...

Zresztą, skoro czas mamy pomundialowy, to może i takie właśnie porównanie? Nowa Zelandia na przykład - na mistrzostwach świata była jedną z najsłabszych drużyn, ale na pewno nie można powiedzieć, że należała do najgorszych. Określenie reprezentacji Włoch i Francji mianem ''najsłabszych'' byłoby wielką niesprawiedliwością - ale już zaliczenie ich do najgorszych drużyn to oczywista oczywistość.

W zeszłym roku w Polsce najsłabsza była drużyna z Lesznowoli, a najgorsza... hmm... Śląsk Wrocław na wyjeździe? Wisła Kraków w dwumeczu z Levadią? Lech Poznań w ''starciu'' ze Stalą Stalowa Wola? Co kto woli.

''Najsłabsza'' zatem drużyna, nie ''najgorsza''. Niezasługująca w żadnym przypadku na wyśmianie, a raczej na współczucie z jednej strony, a podziw z drugiej. Współczucie z powodu warunków w jakich przyszło jej grać, a na podziw, bo też i podziwiać trzeba ludzi, którzy tydzień w tydzień, deszcz nie deszcz, śnieg nie śnieg, upał nie upał - grają. Nikt im za to nie płaci, kończyny w szatniach (za siedmioma drzewkami i trzecim krzaczkiem) marzną, rodziny co niedziela patrzą smutnym wzrokiem na tatusia, który zamiast z rodziną nad grillem ''Familiadę'' oglądać, zabiera buty i strój, i udaje się ku zachodzącemu nad boiskiem słońcu, a potem czekają, czy rzeczony tatuś wróci o własnych siłach, czy może znowu szwagier przywiezie go z nogą w gipsie lub żebrem pękniętym w podbramkowym starciu. Przegrywają co tydzień, przegrywają tak od lat, a jednak co tydzień wychodzą na boisko i próbują, a w czasie wolnym próbują jeszcze utrzymać owo boisko w jakim-takim stanie grywalności. Również za darmo. Najsłabsi - ale kto wie, czy nie najambitniejsi. Absolutnie nie najgorsi.

Zasady klasyfikacji ustaliliśmy (dokładniej: ja ustaliliśmy) w zeszłym roku. Bierzemy pod uwagę wyłącznie drużyny z najniższych klas rozgrywkowych w danym okręgu. Ligi czwarte, okręgowe czy jakie tam jeszcze w grę nie wchodzą i nawet jeśli ktoś w VI lidze osiągnie bilans 0-0-40, a stosunek bramek zero do tysiąca - w naszym zestawieniu się nie znajdzie. Najsłabsi to najsłabsi, więc szukamy najniżej, a jeśli ktoś może spaść niżej, to znaczy jeszcze najsłabszy nie jest. Oczywiście fakt, że w jednym OZPN są klasy C, w innym rywalizacja kończy się na klasie B, w trzecim grup klasy C jest sześć, a czwartemu wystarczy tylko jedna grupa B-klasy, zaciemnia obraz, budzi wątpliwości i szerzy zamęt, ale jakieś kryteria trzeba przecież przyjąć.

Kolejnym warunkiem znalezienia się w zestawieniu jest rozegranie całego sezonu. Można oddawać mecze walkowerem, ale trzeba sezon dokończyć. Wycofanie się z rozgrywek to wycofanie się z rozgrywek, że tak odkrywczo stwierdzę i trudno-darmo: taka drużyna klasyfikowana nie będzie. Nieszczęśliwe wypadki oraz katastrofy sportowe chodzą po ludziach i klubach, bardzo mi przykro i wyrazy współczucia, ale to jednak tabela i obiektywne kryteria: inne drużyny zaciskały zęby, cierpiały, oddając mecze walkowerem, ale grały do końca (jak choćby Flis Leszkowice z lubelskiej C-klasy, który na 18 spotkań aż osiem oddał walkowerem, ale nie wycofał się z rozgrywek). Z powyższego powodu na tegorocznym podium nie znalazły się drużyny WSP Wodzisław Śląski i GKS Sieciechów (zajęłyby pierwsze i drugie miejsce), które wycofały się z rozgrywek po XIII i XIV kolejce. W zestawieniu nie znalazł się także zespół LZS II Wronczyn z poznańskiej klasy B, który żadnego punktu nie zdobył, a bilans bramkowy miał całkiem wesoły (- 48), ale rozegrał tylko jedną rundę, bo do swojej grupy został dokooptowany po przerwie zimowej.

Z powyższych powodów zabrakło także w tegorocznej tabeli zeszłorocznego o-mało-co-zwycięzcy - Amatora Jesionka. Drużyna czwartej grupy warszawskiej klasy B miała szanse na miejsce w pierwszej dziesiątce ''poligonowego'' zestawienia, ale nie wytrzymała trudów sezonu i z jednym punktem oraz bilansem bramkowym -90 wycofała się z rozgrywek po rundzie jesiennej. Podobny los spotkał szóstą drużynę zeszłego sezonu: Strzelca Chroberz, choć zespół świętokrzyskiej B klasy mógł w tym roku liczyć jedynie na miejsce w trzeciej dziesiątce (jeśli się wygrywa dwa mecze, to trudno konkurować z tymi, którzy nie wygrali żadnego).

O kolejności w tabeli decyduje liczba zdobytych punktów, a następnie bilans bramkowy - im bardziej jest niekorzystny, tym drużyna wyżej w tabeli. Kolumna pokazująca stosunek zwycięstw-remisów i porażek nie ma znaczenia dla kolejności, ale ponieważ zestawienia te wyglądają malowniczo, znalazły się w tabelce.

Jak widać (o-o-o... tam, tam niżej, jeszcze niżej...), zeszłoroczny zwycięzca, KS Lesznowola tym razem zajął miejsce piąte. O wszystkim zadecydowały dwa remisy z przedostatnią drużyną I grupy radomskiej B-klasy, Orlętami Stromiec (5:5, 2:2) - gdyby nie te dwa mecze KS Lesznowola wygrałby zdecydowanie, ale ''gdyby'' robi różnicę, o czym może zaświadczyć ciocia z wąsami i szafa ze sznurkiem. Zeszłoroczny wicemistrz, Błyskawica Broniewice (Bydgoszcz, B V), tym razem wylądował na pozycji osiemnastej (wygrane nad Polonią Mamlicz i LZS Wielowieś), a zdobywca trzeciego miejsca LZS Żychlin zaszalał jak Barcelona i Manchester razem wzięte - wygrał sześć spotkań i trafił na półkę z karteczką ''nie dotyczy''.

Przy podliczaniu wyników okazało się, że o sytuacji na podium zadecydował mecz XIX kolejki malborskiej grupy B-klasy, w którym Jaguar Malenin zremisował 3:3 z Tęczą Siwiałka. Do tej pory drużyna z Malenina przegrywała wszystkie mecze, większość ''dwucyfrówką'', a rekord pobiła w wyjazdowym spotkaniu z GTS II Pszczółki, które przegrała 0:22. Punkt z Tęczą Siwiałka na pewno ucieszył graczy Jaguara, a kibice klubu jeszcze wnukom będą opowiadać, że widzieli to na własne oczy, ale w ''poligonowym'' zestawieniu punkt ten dał zwycięstwo... poproszę o powstanie i fanfary...

...dał zwycięstwo przedstawicielowi lubelskiej C-klasy, Sokołowi Janiszkowice. Oklaski.

Jeśli komisja rewizyjno-skrutacyjna w składzie: Szanowna Wycieczka, Szanowna Wycieczka, Szanowna Wycieczka oraz Szanowna Wycieczka nie zgłosi żadnych ''ale'', tudzież poprawek merytorycznych (to w końcu ''Poligon'' i jego błądzący po manowcach cyferek autor), to włączymy fanfary jeszcze raz i wybór Najsłabszej Drużyny Sezonu 2009/2010 uznamy za oficjalny, uprawomocniony i w ogóle. Jeżeli zaś Szanowna Wycieczka zgłosi, to zapadnę się ze wstydu pod ziemię, bo dwa razy sprawdzałem i jestem prawie pewien, że przynajmniej zwycięzcę wytypowałem dobrze.

A oto końcowa tabela - dwadzieścia najsłabszych drużyn sezonu:

-
KLUB
PUNKTY
MECZE
BRAMKI
BILANS
KLASA/ZPN
1.
Sokół Janiszkowice0
0-0-1119-82-63C, lubelski
2.
Burza Niekłonice00-0-114-54-50B, zachodnio-pomorski
3.
Jaguar Malenin1
0-1-2533-227-194B, pomorski
4.
Sokół Skromnica1
0-1-17
18-118
-100
B, łódzki
5.
KS Lesznowola
2
0-2-20
30-152
-122
B, mazowiecki
6.
GLKS Dobrcz
3
1-0-17
19-105
-86
B, kujawsko-pomorski
7.
Handlowiec Domaszkowice
3
1-0-13
12-86
-74
B, opolski
8.
Iskra Samoklęski Duże
3
1-0-15
12-84
-72
B, kujawsko-pomorski
9.
LZS II Maciejowice
3
1-0-15
10-70
-60
C, opolski
10.
Orzeł Belęcin
4
1-1-18
27-96
-69
B, wielkopolski
11.
Stal Tłustomłoty
4
1-1-14
33-99
-66
C, opolski
12.
Dromex II Piersno
4
1-1-14
8-51
-43
C, dolnośląski
13.
Orły Plewiska
5
1-2-21
28-115
-87
B, wielkopolski
14.
LZS II Lubrza
5
1-2-13
19-99
-80
C, opolski
15.
Tartak Klamry
5
1-2-17
22-69
-47
B, kujawsko-pomorski
16.
Leśni Zawada
5
1-2-11
11-46
-35
B, wielkopolski
17.
Gwiazda Komprachcice
6
2-0-22
23-137
-114
C, opolski
18.
Błyskawica Broniewice
6
2-0-16
13-113
-100
B, kujawsko-pomorski
19.
LZS Biadacz
6
2-0-18
27-119
-92
C, opolski
20.
Elta Łódź
6
2-0-14
22-94
-72
B, łódzki

Wszystkim zespołom serdecznie gratuluję dotrwania do końca sezonu, każdego zdobytego punktu i każdej zdobytej bramki i pocieszam, że teraz może być już tylko lepiej, a skoro Stal Stalowa Wola mogła wykopać z Pucharu Polski przyszłego mistrza kraju i skoro narodowa reprezentacja Rzeczpospolitej potrafiła zremisować z Irakiem, to znaczy, że wszystko w piłce nożnej jest możliwe.

A dla drużyny Sokoła Janiszkowice - nagroda specjalna: niesamowite wykonanie standardu ''Sweet Georgia Brown''. Pieśń dodaje sił na przyszły sezon, panowie proszą panie, panie proszą panów, cała sala śpiewa z nami...

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.

1

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów