Dobry pomysł, zły pomysł: Tośmy Bohuna nie usiekli...

Łukasz Miszewski
22.10.2010 08:00
A A A
Emmanuel Adebayor po zdobyciu bramki w meczu z Lechem Poznań

Emmanuel Adebayor po zdobyciu bramki w meczu z Lechem Poznań (Fot. NIGEL RODDIS REUTERS)

Niektórzy mówili, że miało być tak pięknie, a skończyło się jak zawsze. Inni, że ciężko było spodziewać się innego wyniku niż porażka w Manchesterze. Generalnie jednak obraz gry mógł wyglądać inaczej. I przez ''inaczej'' rozumiem tutaj ''lepiej''.
Dobry pomysł: David Silva.

Mistrz Europy i mistrz świata, jak na razie nie zrobił wielkiego wrażenia na kibicach Manchesteru City. Jednak w starciu z ''Kolejorzem'' miał dzień Sarah Jessiki Parker konia i z obrońcami polskiego zespołu robił, co tylko zechciał. Dryblował, podawał, dogrywał, śpiewał, tańczył, podskakiwał. Jeśli mielibyście kiedyś wolne 29 milionów funtów, polecam wydanie ich na hiszpańskiego pomocnika. Z całą pewnością się opłaci. Na pochwałę zasługuje także wyjątkowo niegwiazdorski jak na skład Man City Adam Johnson. Będą jeszcze z niego ludzie. A raczej jeden człowiek, ale za to bardzo dobrze grający w piłkę.

Zły pomysł: Niekrycie Adebayora.

Emmanuel Adebayor strzelił trzy lata temu 24 bramki dla Arsenalu w Premier League. W 42 spotkaniach kadry Togo trafił do siatki 18 razy. Co by o zawodniku The Citizens nie mówić, grać w piłkę to on potrafi. Tym bardziej nie można zrozumieć taktyki lechitów polegającej na niekryciu napastnika z Manchesteru. Przy drugim golu pozwolono mu strzelać głową, mimo
że Ade ma 191 cm wzrostu i pokonywanie bramkarzy skomplikowaną fryzurą nie jest mu obce. Przy swoim trzecim trafieniu afrykański napastnik wybrał się na krótką, nie zobowiązującą przebieżkę między dwoma obrońcami Lecha. Sami wiecie, jak to się skończyło. A jeśli nawet nie wiecie, to i tak się domyślacie.

Jeszcze gorszy pomysł: Przegrać.

Lech przed tym spotkaniem liderował swojej grupie. Już nie lideruje. I choć wciąż nie stracił szans na awans, będzie ciężko. A w każdym razie ciężej niż było przed meczem na City of Manchester Stadium.

Dobry pomysł: Zagrać odważnie.

Jacek Zieliński do tej pory słynął z nazwiska takiego samego jak dawny reprezentant Polski (imienia także) oraz z tego, że lubi grać zachowawczo, dokonując zmian napastnik za napastnika, pomocnik za pomocnika, obrońca za obrońcę i Wichniarek za piłkarza. Przy stanie 1:2 postanowił wprowadzić jednak na boisko Artjomsa Rudnevsa i Semira Stilicia, uznając, że porażka 1:2 czy 1:3 nie robi większej różnicy. I to było słuszne i godne pochwały podejście.

Zły pomysł: Joel Tshibamba.

Napastnik z Konga mógł strzelić przynajmniej dwie bramki. Strzelił jedną. Jeśli nie wykorzystuje się sytuacji, które same pchają się w ręce w spotkaniu z Manchesterem City, ciężko spodziewać się sensownego wyniku z Anglikami na wyjeździe. To do ciebie, Joel.

Dobry pomysł: Joel Tshibamba.

Napastnik z Konga mógł strzelić przynajmniej dwie bramki. Strzelił jedną. Czyli o jedną więcej niż ktokolwiek inny w Lechu. Jeśli nie wykorzustuje się sytuacji, które same pchają się w ręce w spotkaniu z Manchesterem City, ciężko spodziewać się sensownego wyniku z Anglikami na wyjeździe. To do ciebie, Lechu.

Łukasz Miszewski
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX