Teksty

Na brzegu linii końcowej siadłem i płakałem

Marek Kuprowski
2010-12-03
A A A Drukuj
Paolo Coelho. Przepis: odgrzać starą opowieść na czas fot. Popcorner
Nie wiemy czy Paulo Coelho chciał być kiedyś sprawozdawcą sportowym, ale z okazji niedawnej premiery jego dziewięćdziesiątej trzeciej powieści znowu o tym samym, jednak z kolejnym jeszcze dziwniejszym tytułem, mamy dla was pierwsze szkice jego następnego dzieła.

(...) Cristino obudził się i poszedł zrobić sobie śniadanie. A śniadanie jest jak życie. Pierwsze kęsy bierzesz powoli, nieśmiało. Gdy już nabierzesz apetytu, zrozumiesz reguły nim rządzące, zaczynasz połykać je łapczywie. Zanim się obejrzysz, robi się tak późno, że wiesz, że musisz już iść, nie zdążysz spróbować niczego więcej. A apetyt pozostaje.

Choć było już późno i Cristino obawiał się, że może spóźnić się na trening, pobiegł jeszcze swoim charakterystycznym krokiem z przekładanką do łazienki, aby nałożyć poranną warstwę żelu. Miłość działa tak samo jak żel. Gdy widzisz pierwsze efekty, jesteś zachwycony. Wydaje ci się, że to będzie trwać wiecznie. Tak ci przecież obiecywali. Wkrótce jednak wszystko zaczyna się psuć. Trzeba coraz bardziej się starać, dbać o to. Jeśli nie starasz sie wystarczająco, uczucie i fryzura się rozpadają. (...)

(...) Po treningu zmęczony Cristino postanowił posilić się zupą w klubowej stołówce. Przysiadł się do pochodzącego z dalekiego kraju dziwnego mężczyzny z wąsem, którego do tej pory widział tylko na ławce rezerwowych i już zaczynał podejrzewać, że to nie jest człowiek, ale że tak wyprofilowana jest ławka. Wiedział o nim tylko tyle, że nie wzięli go na mundial i bardzo mu tego współczuł. Siedzenie na ławce rezerwowych podczas meczu jest zupełnie jak siedzenie na ławce rezerwowych w miłości. Cały czas liczysz, że zostaniesz w końcu wywołany, że ta jedyna osoba cię dostrzeże. Czasami nawet masz nadzieję, że temu facetowi, który jest z nią teraz zamiast ciebie, powinie się noga, stanie się coś złego, zniosą go na noszach i ty otrzymasz swoją szansę. Ale im układa się dobrze, a szansa nie przychodzi.

Człowiek z wąsem zaczął coś mówić, ale Cristino nie słuchał. Nie tylko dlatego, że nie rozumiał jego języka, ale też dlatego, że wpatrywał się w dziwną zupę z kraju wąsacza, która nazywała się rosół i była podawana w stołówce coraz częściej od czasu jego przyjazdu. Spojrzał w talerz i przekonał się na własne oka, że gdy zaczniesz już wciągać nitkę makaronu, nie możesz się cofnąć. Musisz iść do przodu, inaczej się zadławisz. Nie wciągniesz makaronu do tyłu. Podobnie jest w życiu. Gdy podejmiesz decyzję, nie odwracaj się, nie patrz do tyłu, lecz idź przed siebie i żyj zgodnie ze sobą. Czasem chciałbyś czerpać życie pełnymi garściami, ale rosołu też nie można czerpać garściami, bo wtedy życie i rosół przeciekają przez palce. Musisz wziąć dobrze wyprofilowaną łyżeczkę, która jest Twoją wolą i skupić się na najistotniejszych, najbardziej interesujących Cię fragmentach. W rosole najczęściej będzie to makaron, makaronem Twojego życia jest miłość. (...)

(...) To miał być najważniejszy mecz jego życia. Wielki pojedynek z odwiecznym rywalem. Znaczna część spotkania była już za nimi, a drużynie Cristino się nie wiodło. Właśnie był spychany do linii końcowej, gdy zauważył, że chorągiewka stojąca przy krańcu boiska jest zupełnie jak jego fryzura. Dumna, trwała, wyprostowana, podmuch wiatru nie mógł jej powalić. Tak bardzo skupił się na tym przemyśleniu, że nie zauważył czegoś jeszcze ważniejszego. Że futbolówka jest jak życie. Jest okrągła i bardzo łatwo może wyślizgnąć się z rąk. Ma czarno-białe łaty, bo czasami przychodzą dobre, a czasami złe chwile i choćbyśmy bardzo chcieli, nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Nie możemy utrzymać posiadania piłki przez cały mecz, tak samo jak nie jesteśmy w stanie przez cały czas utrzymywać kontroli nad swoim życiem. Życia nie wygrasz sam, musisz polegać na swoich kolegach. Cristino zbyt często o tym zapominał. Właśnie podchodził do piłki, aby wykonać rzut wolny. W piłce, jak w życiu, jest bardzo wiele stałych fragmentów. Trzeba je ćwiczyć, aby opanować je do perfekcji, ale należy wykonywać je w różny sposób, aby czerpać z nich zadowolenie i zaskakiwać swoich rywali. Cristino uderzył, ale piłka nie trafiła do bramki. Odbiła się od jednego z przeciwników, tak jak nasze idee i dobre pomysły odbijają się czasem od niechętnych im ludzi. Tego, że piłka odbiła się od kogoś, Cristino dowiedział się od sędziego. Nie była to jednak prawda. Arbitrzy na boisku są zupełnie jak inni ludzie, którzy osądzają nasze życie. Nie zawsze widzą wszystko takim, jakie jest naprawdę. (...)

(...) He he he, podsumowywał mecz w telewizyjnym studiu jeden z ekspertów. Jego uśmiech był zupełnie jak pierwsza miłość - uroczy, szczery, niewinny, pełen emocji.

W tym samym czasie Cristino nad brzegiem linii końcowej siadł i płakał. Nie miał pojęcia, jak to się mogło stać. Boisko jest przecież jak życie. Ma wyraźnie zaznaczone linie. Dokładnie wiesz, jak się po nim poruszać, co robić, żeby wygrać, co jest dozwolone, a co nie. Ale na boisku jest jak w miłości. Czasem można zostać zgniecionym przez małego Argentyńczyka, który nie wiadomo dlaczego, okazuje się lepszy. Bo zna tango? Bo zna Maradonę? Ty może nie znasz tanga ani Maradony, ale starasz się, przynosisz kwiaty, robisz wycinanki z papieru, piszesz wiersze i śpiewasz piosenki. Takie o życiu i o miłości. A zwinny Argentyńczyk ośmiesza nie tylko ciebie, ale też wszystkich twoich kolegów. Cristino myślał o tym i nie mógł przestać płakać. (...)

Paulo Coelho Marek Kuprowski

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów