Z cyklu "Nieznani, a...eee... szkoda?": Tonya Harding

Andrzej Bazylczuk & Łukasz Miszewski
10.03.2011
A A A
Właśnie obchodziliśmy Dzień Kobiet, więc bohaterem kolejnej części naszego cyklu postanowiliśmy uczynić kobietę, dodatkowo startującą w dyscyplinie, której oglądanie jest domeną kobiet. Sama historia jednak już specjalnie kobieca nie jest, a na pewno mniej niż sałatka. Jeśli jesteście Haliną Gordon-Półtorak, Przemysławem Babiarzem, albo uważacie się za speców od łyżwiarstwa figurowego, to pewnie nie dowiecie się z naszego tekstu niczego nowego. Jeśli nimi nie jesteście, to zapraszamy na opowieść o Tonii Harding.

Nasza historia zaczyna się 12 listopada 1970 roku, czyli w 35. rocznicę uderzenia meteorytu Łowicz. Wtedy bowiem w domu mieszkającego w Portland małżeństwa Hardingów pojawił się nowy lokator - córeczka, której dano na imię Tonya. Dano jej też łyżwy, na których dzielnie śmigała po lodowiskach, robiąc rzeczy, o których inne dzieci mogły tylko pomarzyć. Podobno w wieku 12 lat skakała już potrójnego lutza, a co jeszcze ważniejsze, skutecznie go lądowała. Trudno nam tego nie docenić, gdyż sami potrafimy skoczyć najwyżej po sześciopak do sklepu. Jako nastolatka Harding zaczęła startować na Mistrzostwach USA w Łyżwiarstwie Figurowym i z roku na rok była coraz lepsza. W 1986 roku skończyła zawody na 6. miejscu, a rok później poprawiła się o jedną lokatę. Również w 1988 była piąta, a w 1989 wskoczyła na najniższy stopień podium.

Kariera sportowa Tonii nie szła jednak w parze z jej karierą naukową i nasza mała bohaterka postanowiła rzucić liceum. Rzuciła się też w dorosłość, gdyż jako 19-latka pierwszy raz wyszła za mąż. Wprawdzie związek przetrwał zaledwie trzy lata, ale SPOILER jej mąż odegra jeszcze ważną rolę w tej historii KONIEC SPOILERA. Wróćmy jednak do lodowych popisów Harding - w 1989 wygrała prestiżowe zawody Skate America i wydawała się naturalną kandydatką do zgarnięcia mistrzostwa kraju. Zamiast tego przeszedł jednak zawód i przegrana z grypą, astmą i aż sześcioma rywalkami w końcowej klasyfikacji.

Potem jednak przyszedł rok 1991 a z nim takie historyczne wydarzenia jak rozpad ZSRR, operacja Pustynna burza, pierwsze mistrzostwo NBA Michaela Jordana i Harding skacząca axla, czyli najtrudniejszy z łyżwiarskich skoków, z trzema obrotami. Potrójny axel dał jej upragnione Mistrzostwo USA. Powtórzyła go także na Mistrzostwach Świata w Monachium, zostając pierwszą kobietą w historii, która zdołała wykonać ten skok na zawodach tej rangi. W końcowej klasyfikacji musiała jednak uznać wyższość swej rodaczki, noszącej tradycyjne amerykańskie nazwisko Kristi Yamaguchi. Także brąz trafił w ręce Amerykanki, gdyż zgarnęła go odnosząca swój pierwszy duży sukces Nancy Kerrigan, która SPOILER będzie ważną postacią w dalszej części tej historii KONIEC SPOILERA. Wróćmy jednak do Harding, której potrójne axle tak się spodobały, że przed końcem roku wykonała jeszcze dwa podczas Skate America, dzięki czemu mogła sobie dopisać do CV drugie zwycięstwo w tych zawodach. Niestety, były to dwa ostatnie potrójne axle, które skoczyła Harding, przez co zamiast dalej piąć się po szczeblach kariery, zaczęła w kolejce po medale przepuszczać kolejne rywalki. Skutek był taki, że w 1992 wprawdzie wywalczyła brąz na mistrzostwach kraju, ale Mistrzostwa Świata zakończyła dopiero na szóstym miejsca, a na igrzyskach w Albertville walkę o brąz przegrała z Kerrigan, więc skończyła je na najgorszym dla sportowca 4. miejscu. Chociaż nie wiemy w czym lepsze było 19. miejsce zajęte wówczas przez Zuzannę Szwed. Rok później było jeszcze gorzej i Tonya nie zdołała wywalczyć medalu nawet na własnym podwórku, dzięki czemu została na nim, kiedy łyżwiarska reprezentacja USA wyleciała do Pragi na Mistrzostwa Świata. SPOILER W ''Szóstym zmyśle'' Bruce Willis jest duchem KONIEC SPOILERA

Słabsze wyniki nie były jednak wyłącznie skutkiem zniżki formy, ale też dziwnych przypadków i zbiegów okoliczności. Na przykład na Mistrzostwach USA w 1993 w czasie programu krótkiego Harding rozpięła się sukienka, a w czasie Skate America tego samego roku musiała przerwać jazdę z powodu problemów z łyżwą. Kolejny rok był rokiem olimpijskim i nasza bohaterka, chcąc wystartować w norweskim Lillehammer, nie mogła pozwolić sobie na tak słabe występy jak w 1993 i rzeczywiście sobie nie pozwoliła. Na odbywających się w Detroit Mistrzostwach Świata w USA odzyskała tytuł i wywalczyła kwalifikację olimpijską. Drogę po złoto miała o tyle łatwiejszą, że z rywalizacji wypadła broniąca tytułu Nancy Kerrigan. A wypadła z powodu dość rzadkiej kontuzji - przywalenia pałką w kolano, które miało miejsce w czasie treningu przed czempionatem w Motowon.


Okazało się, że napastnika wynajęli ochroniarz Harding i wspomniany już były mąż, Jeff Gillooly. Oprych miał za zadanie złamać nogę zawodniczce jeszcze nim ta dotrze do Detroit, ale nie zdołał jej odnaleźć, przez co dokonał ataku przy kamerach i dziesiątkach świadków. Niebawem wyszło więc na jaw, że w sprawę zaangażowana jest także sama Tonya Harding. Amerykański Komitet Olimpijski i Amerykański Związek Łyżwiarstwa Figurowego wywaliły ją więc z kadry. Zawodniczka nie miała jednak zamiaru oglądać igrzysk w telewizji i zagroziła, że jeśli nie wróci do reprezentacji, to pójdzie do sądu. Wizja wielomilionowego odszkodowania podziałała skutecznie i Harding pozwolono spakować się i lecieć do Finlandii. Do kadry wróciła też po kontuzji Kerrigan, której uraz okazał się znacznie mniej poważny niż planowali spiskowcy. Oznaczało to, że wystartować miały obie łyżwiarki, których rywalizacja znalazła się w miejscu, gdzie fair play nie dochodzi.

Ostatecznie znienawidzona przez opinię publiczną łyżwiarka zajęła w Lillehammer ósme miejsce. Nancy Kerrigan zdobyła srebro. Co nie zmienia faktu, że Tonya osiągnęła to, o czym zawsze marzyła - ogromne zainteresowanie mediów. Pojawiła się na okładce ''Time`a'' i ''Newsweeka'', CBS oddelegowała na czas igrzysk specjalną reporterkę mającą tylko i wyłącznie śledzić każdy krok Harding, a treningi przed zawodami łyżwiarskimi obserwowało 400 przedstawicieli prasy - liczba raczej niespotykana, jeśli chodzi o tę konkurencję.

W lutym 1994 roku Gillooly zdecydował się zeznawać przeciw łyżwiarce. W marcu otrzymała ona wyrok trzech lat w zawieszeniu, 500 godzin prac społecznych i grzywnę w wysokości 160 tysięcy dolarów. Amerykański Związek Łyżwiarstwa Figurowego po przeprowadzeniu własnego dochodzenia nie tylko pozbawił ją ostatniego tytułu krajowej mistrzyni, ale i nałożył na Harding dożywotni zakaz startowania w zawodach przezeń organizowanych. Tonya cały czas twierdziła jednak, że jest niewinna. Oskarżała o wszystko Jeffa Gillooly`ego, który zdecydował się wreszcie na słuszny krok i zmienił nazwisko na Stone. Zdecydował się również na inny krok, już niekoniecznie słuszny i sprzedał jednemu z amerykańskich tabloidów taśmę z samym sobą uprawiającym z Harding seks podczas nocy poślubnej.

W następnych latach już eks-łyżwiarka próbowała zrobić wiele rzeczy - nie szło jej jednak jako menedżerce wrestlingowej, jej musical został wybuczany od razu na premierze, w programach telewizyjnych było również średnio... Żeby nie zwariować Harding musiała jednak coś robić. Skoncentrowała się zatem na trzech rzeczach. Niestety, rzeczach dziwnych. Jej pierwszym hobby był dzwonienie pod 997 911 i zgłaszanie przestępstw, których rzekomo wciąż dopuszczali się na niej w akcie zemsty za atak na Kerringan amerykańscy obywatele. A to ktoś ją śledził, a to ktoś kradł jej pickupa i tak w kółko. Drugie hobby obejmowało znajdowanie sobie kolejnych chłopaków, którzy pijani ją bili, albo ona biła ich pijana. A potem dzwonienie na 911. Pomyślicie sobie, jak to możliwe, że filigranowa łyżwiarka była w stanie kogoś pobić? Ano dlatego, że z czasem Harding zdecydowanie przestała przypominać cokolwiek, co kiedyś choćby i stało koło filigranowej łyżwiarki.

Gruba Tony Harding

I to właśnie było jej trzecie hobby - nabieranie masy. Co było tym bardziej szokujące, że w szczytowym momencie swojej kariery Harding wyglądała tak:

Chuda Tonya Harding

Wykorzystując już fakt, że ma rozmiary województwa pomorskiego, Tonya postanowiła zainwestować swój czas w coś, co do tej pory uskuteczniała w domowym zaciszu i z reguły pod wpływem alkoholu - boks. W latach 2003-2004 stoczyła sześć walk, z których trzy przegrała i trzy wygrała. Jeśli jednak myślała, że zmiana dyscypliny pozwoli jej zacząć na nowo, to...ekhm...grubo się myliła. Na każdym swoim pojedynku była wygwizdywana przez kibiców. W końcu rzuciła pięściarstwo, tłumacząc się astmą. Później miała jeszcze walczyć w MMA, w tym odbyć starcie w 15. rocznicę incydentu z Kerrigan, ale wszelkie wieści czy w pięknym, skąpanym w kwiatach świecie mieszanych sztuk walki rzeczywiście się pojawiła, przepadły gdzieś w odmętach internetu. Wiadomo za to, że obecnie Harding spodziewa się dziecka ze swoim mężem Josephem Pricem. Pytana, jak poradziła sobie z trwającą wiele lat niechęcią opinii publicznej odpowiada:

- Jestem trochę redneckiem - wiecie, wędkowanie i samochody z napędem na cztery koła. Robię ogniska. Przychodzą znajomi.

Hmm...

Andrzej Bazylczuk & Łukasz Miszewski

Komentarze (5)
Zaloguj się
  • wojciech.bartoszewicz

    0

    eh tonya co za tłusty redneck
    lis

  • Gość: grrrr

    0

    kurczaki tylko no ten teges pierwszą kobietą od portójnego aksla była japonka Midori Ito (podczas oficjalnych zawodów). No nie ładnie panowie, takie rzeczy trzeba sprawdzać :P

  • Gość: @pajac_kultury

    0

    gdzie Ty widzisz błąd w tym zdaniu?

  • pajac_kultury

    0

    Artykuł ciekawy, ale od cholery błędów, np " przez co dokonał ataku przy kamerach i dziesiątkach światków. "

  • Gość: fas

    0

    Nie, no nie trzeba być Haliną Gordon-Półtorak, Przemysławem Babiarzem lub specem od łyżwiarstwa figurowego, żeby znać tę historię, nawet jakiś badziewny film na ten temat był :) Tonya Harding nie jest nieznana, a ee... szkoda? ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX