Teksty

Wimbledon wraca w wielkim stylu!

Łukasz Miszewski
24.05.2011 08:00
A A A Drukuj
Jedenaście lat temu Wimbledon FC walczył jeszcze w Premier League z Manchesterem United. Kilka dni temu Wimbledon AFC wywalczył awans do piątej ligi Fot. RUI VIEIRA AP RUI VIEIRA AP
To jedna z piękniejszych historii w angielskim futbolu. To jedna z piękniejszych historii w futbolu tak w ogóle. W finale playoffs Blue Square Premier League A.F.C. Wimbledon pokonał w rzutach karnych 4:3 Luton Town i awansował do The Football League. Będzie teraz grał na czwartym stopniu angielskich rozgrywek.

Londyński zespół Wimbledon F.C. narodził się w roku 1889 - tym samym, w którym narodziła się produkująca (jeszcze wtedy) karty do gry firma Nintendo, skończono budowę najlepszej wieży Eiffela w historii, Preston North End zostało pierwszym piłkarskim mistrzem Anglii, a w Hiszpanii powstał najstarszy tamtejszy klub Recreativo Huelva. Później przez niemal wiek, drużyna z tenisowej dzielnicy zajmowała się głównie tym, że istniała, jeszcze gdzieś w latach 60. wygrywając organizowany przez angielską federację piłkarską puchar dla najlepszych amatorskich graczy na Wyspach. Gdy w 1986 chyłkiem Wimbledon awansował do ekstraklasy niewielu sądziło, że utrzyma się w niej tak długo. Jeszcze mniej osób sądziło, że zapisze się na trwałe w kronikach brytyjskiego futbolu. Co prawda głównie krwią pokonanych wrogów i lamentem ich kobiet, ale zawsze.

Od pierwszego momentu bowiem, gdy tylko piłkarze Wimbledonu pojawili się w najwyższej klasie rozgrywkowej, wiadomym było, że to zbieranina najbardziej brutalnych indywiduów, jaką angielski futbol widział, choć wcześniej widział już sporo. Szybko zostali ochrzczeni ''Szalonym Gangiem'', między innymi dzięki swojemu zamiłowaniu do praktycznych dowcipów. O ile w ogóle ''dowcipami'' można je nazwać. Członkowie ''Gangu'' naigrywali się w telewizyjnych programach z chorej na raka dziewczyny Iana Hollowaya, swojego kolegi z zespołu, podczas przerw w treningach cięli sobie ubrania żyletkami, podpalili strój treningowy nowego w drużynie Johna Hartsona (pewnie nawet nie patrząc, czy sam Hartson jest w środku - na szczęście chwilowo go nie było) i tak można by wymieniać w nieskończoność.

O jednym z liderów Wimbledonu, słynnym Dennisie Wise'ie, Alex Ferguson powiedział ''On byłby w stanie wywołać rozróbę nawet w pustym pokoju''. Lawrie Sanchez był pierwszym graczem wyrzuconym z boiska za celowe zagranie ręką w Pucharze Ligi Angielskiej. Vinnie Jones tak połamał Gary`ego Stevensa z Tottenhamu, że ten musiał zakończyć karierę. Dodatkowo jedną ze swoich żółtych kartek zarobił już po trzech sekundach meczu. Brat jego najlepszego klubowego kumpla, Johna Fashanu - Justin był jednym z pierwszych piłkarzy, którzy przyznali się otwarcie do swojego homoseksualizmu. John zbluzgał go w jednym z telewizyjnych wystąpień, a Justin się powiesił, choć nie wiadomo, czy należy łączyć oba te wydarzenia.

Żeby oddać sprawiedliwość samym piłkarzom - nie mieli najlepszego przykładu z góry. Właścicielem klubu był wtedy przedsiębiorca budowlany Samir ''Sam'' Hammam. Niektórzy są święcie przekonani, że do Londynu przybył on Libanu, inni że z kosmosu; jedni, że po to, by nieść ludziom pokój, inni, że wyłącznie po to, by grać w tenisa, którego od lat był miłośnikiem. Zamiast startującego w Wimbledonie zawodnika kupił on sobie jednak za 40 000 funtów cały Wimbledon. Hammam zasłynął tym, że kiedyś zakradł się do szatni West Hamu i smarował na jej ścianach obraźliwe hasła pod adresem graczy i kibiców ''Młotów''. Swoich zawodników karał zbiorowymi wyjściami do opery, a Deanowi Holdsworthowi obiecał kiedyś za 20 bramek w sezonie wielbłąda. Roman Abramowicz i Józef Wojciechowski mogą się schować.

I ta dziwaczna zbieranina wygrała w roku 1988 Puchar Anglii. Mało tego - po finale nie z byle kim, bo niezwykle potężnym w latach 80. Liverpoolem. W tym momencie popularność Wimbledonu osiągnęła swoje apogeum. Lecz choć klub grał w Premier League aż do roku 2000, to już w latach 90. Hammam rozpoczął wyprzedaż najlepszych zawodników. W 2002 libański biznesmen sprzedał Wimbledon za 30 milionów funtów norweskim inwestorom, którzy w przerwach od malowania sobie twarzy na biało i śpiewania radosnych pieśni o Szatanie postanowili zainwestować w brytyjski futbol.

Hammam na poprawę humoru kupił sobie Cardiff City, który porzucił w roku 2006. Wcześniej jednak między innymi zmuszając jednego z piłkarzy Spencera Priora do zjedzenia owczych oczu (''moi zawodnicy muszą być twardzi''). Tymczasem Skandynawowie, którzy dostali w ręce nową wimbledońską zabawkę, wyprzedali wszystko, co tylko mogli, włącznie z chłopcami do podawania piłek i przenieśli drużynę do odległego o 90 kilometrów od Londynu Buckinghamshire.

Dotychczasowi kibice Wimbledonu wypięli się na nowy twór nazwany Milton Keynes Dons i założyli własny klub AFC Wimbledon, gdzie skrót ''AFC'' pochodzi od ''A Fan`s Club'' (czyli ''Klub kibiców''). Nowy zespół zaczynał w dziewiątej lidze po tym, jak na piłkarski casting zgłosiło się 230 graczy bez kontraktu, z których wybrano przyszłych zawodników; trenerem został były obrońca WFC Terry Eames. AFC sponsorowany jest przez Sports Interactive, firmę odpowiedzialną za serię ''Championship Manager'', później ''Football Manager'', wiele rozbitych małżeństw i jeszcze więcej trofeów Ligi Mistrzów zdobytych przez Ceramikę Opoczno czy Ruch Radzionków, a także ze składek kibiców, którzy decydują o losach klubu. Jego roczny budżet oscyluje w okolicach miliona funtów. Po długich i trudnych negocjacjach obejmujących między innymi długie i trudne negocjacje oraz przywiązywanie do krzesła i puszczanie teledysków Stinga przy równoczesnym doklejaniu powiek do czoła taśmą klejącą, MK Dons zrzekło się wszelkich roszczeń do przeszłości i tradycji Wimbledon F.C. oraz klubowych pamiątek na rzecz AFC Wimbledon.

Ten dziwny twór zarządzany przez kibiców i założony przez nich niespełna dziewięć lat temu, już zanotował pięć awansów ligowych w ciągu ośmiu sezonów. Mało tego, posiada rekordową w angielskim seniorskim futbolu passę kolejnych 78 nieprzegranych spotkań. I jeszcze mniej tego - tylko jeszcze jeden awans dzieli A.F.C. od zagrania w jednej lidze z MK Dons. Ciekawostką jest też to, że wszyscy fani, którzy pracują na rzecz ''nowego'' Wimbledonu robią to z pasji i miłości do klubu i piłki. Prezes Erik Samuelson pobiera na przykład roczną pensję w wysokości jednego funta i w przeciwieństwie do na przykład Steve`a Jobsa, formalnie zarabiającego w Apple jednego dolara na 12 miesięcy, nie ma żadnego dochodu z akcji. Choć w kontrakcie Samuelson ma zapisaną pensję nieco wyższą, acz już nieistniejącą. - Uzgodniliśmy, że będę dostawał rocznie jedną gwineę. To brzmiało zdecydowanie bardziej wyrafinowanie - tłumaczy.

I jak tu A.F.C. Wimbledon nie kibicować?

Łukasz Miszewski

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 35
  • 12
  • 1
  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (24)

  • Gość: kotkaski

    0

    @danf chill out nie wiem czy tu był translator ale akurat ten kawałek jest ok. Nawet całkiem wyrafinowany dowcip językowy.:) Przeczytaj poprzednie zdanie a potem się czepiaj.

  • Gość: kotkaski

    0

    @t1950 Masz rację w Realu... ale w Menagerze już tak nie jest wierz mi że Legią jest dużo łatwiej i szybciej nawet mi się udało

  • peka89

    0

    Jedyna polska strona o angielskich ligach półzawodowych
    www.angielskie-ligi.pev.pl Zapraszam! Tam również o
    Wimbledonie i innych klubach.

  • sverir

    0

    Się odezwali urażeni kibice:) Panowie, to że Pogoń czy Lechia odrodziła się dzięki kibicom to wcale nie jest norma w naszych piłkarskich realiach. Te i podobne przypadki są równie zjawiskowe co przypadek Wimbledonu.

  • Gość: Thomas

    0

    Polecam blog o Wimbledonie, który jest prowadzony przez Polaka mieszkającego na codzień w Londynie i chodzącego regularnie na mecze The Dons.
    www.zoltoniebiescy.blox.pl

  • Gość: slawek

    0

    Co tu robi wątek Radzionkowa i Opoczna??
    Widzę autor ma niezłą polewkę z tych klubów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX